wtorek, 21 maja 2013

Po długiej przerwie...

Kochani, witajcie po długiej przerwie...
Tęskniłam za blogiem, za wpisami, za Wami, nie ukrywam:)))
Za nami  sporo wydarzeń, które przyniosły radość, wielką radość ale także brak czasu na blogowanie...W minioną niedzielę nasz Syn W. przyjął pierwszy raz Komunię Św...Pięknie było, spokojnie, kameralnie, bez szaleństwa i pogoni za prezentami...Szok jakiego doświadczyłam dowiadując się ile i jakie prezenty zebrały dzieciaczki, do tej pory nie chce mnie opuścić...Niestety, chyba zapominamy co jest w tym wszystkim najważniejsze...Szkoda, bardzo szkoda, bo pozbawiamy dziecka radości z samego faktu świętowania...Czego ich uczymy?My od samego początku chcieliśmy ciszy i radości. Oczywiście, W.dostał prezenty, rodzina nie zniosłaby wersji całkiem bez-prezentowej;))) Ale!!!Warunek był jeden: wszyscy składamy się na jeden fajny, wartościowy ale zarazem całkiem skromny prezent.Wyszło?Wyszło:) Prawie:)))  W.zachwycony!:) I ucieszony prezentem do granic:))) Sama uroczystość odbyła się w rodzinnej i serdecznej atmosferze z dużym zaangażowaniem rodziców, co cieszy...
Stąd moje milczenie blogowe, po prostu z braku czasu i chwili na refleksję...
Przed /Komunią udało nam się odwiedzić nasz domek:))) który ma już okienka...:))) Sadzimy warzywniak, dbamy o roślinki, cieszymy się czystym powietrzem i ciszą...I zielenią...Dzieci szczęśliwe spędzają całe dnie przed domem...Cudowne chwile...



Moje okienko:)))


Jabłonka:)))



Owocowe drzewka:))


Warzywniaczek:)))



A przed zachodem słońca udało mi się zrobić wiosenną bransoletkę:) z Toho 11:) 




" Nawet na drzwiach zamkniętych przed tobą powieś kwiat z karteczką:Chciał cię odwiedzić inny świat..."


Pięknego dnia.
j.


piątek, 19 kwietnia 2013

O (bez)Nadziei...

Jako chrześcijanka mam sens życia troszkę podany na tacy, chrześcijaństwo chyba ułatwia życie, porządkuje...Tak czuję, tak myślę...Ktoś może stwierdzić, że przeciwnie, ciągle zakazy i nakazy...Ja to widzę inaczej...Sam Dekalog gdyby odczytać go w oryginale, jest zapisany w czasie przyszłym...I tak zakazy  i nakazy stają się...OBIETNICĄ..."Nie będziesz..." jako obietnica a nie zakaz...Pamiętam, jak o tym usłyszałam...Tak mi się lżej zrobiło...Jakiś czas podsumowania mnie dopadł...Może dlatego że Ktoś bliski choruje...(Tysiula, przytulam:***) i to choruje dzielnie, pięknie...Taki wzór dla mnie jak walczyć ale nie do końca...Jak czcić własne życie ale mieć pewność, że jest COŚ więcej, dalej...Jak w tym wszystkim po prostu być Człowiekiem...Może dlatego, że inny Ktoś  traci sens życia...że jakoś nie może się odnaleźć, że się boi...Może dlatego, że...
Trzeba się spieszyć...Nie spieszyć by osiągnąć stanowiska, tytuły...Nie...Nie o taki pośpiech chodzi...Bo okazuje się w chwilach trudnych że zostaje jedynie...MIŁOŚĆ...Bóg i człowiek...Dlatego trzeba się spieszyć by to co najważniejsze było zawsze...najważniejsze...Nic innego nie da szczęścia, jestem o tym przekonana...Tyle dziś mamy możliwości...Tyle wolności i przestrzeni...W tym samym czasie ktoś oddaje życie za swoją Wiarę, traci Bliskich...A my?Narzekamy, to pewne...Wciąż skupieni na sobie...Życie to nie tylko Polska i polska polityka...Życie to nie tylko moje problemy i mój świat...Może gdy wyjrzę przez okno, zobaczę coś więcej, bardziej, szerzej...?Nagle moje problemy ukażą się jako małe i jakieś...do rozwiązania...I...zechcę ŻYĆ.Po prostu fajnie ŻYĆ...Mam wszystko żeby ŻYĆ...






Wciąż pochłonięta przez koraliki...






sobota, 13 kwietnia 2013

Wiosennie???:)

Kochani,
witam Was wiosennie:) Prawda, że przyszła?Prawda, że nie odejdzie?Prawda, że czekaliśmy na nią chyba wszyscy?Wiosna...Otaczam się nią w każdej chwili, chcę chwytać każdy jej dar...Bardzo czekałam na ciepło, bo dzieci chorowały, bo ciemno, bo zima odejść nie chciała, bo jakoś codzienność dała w kość...Bo...Tyle planów, marzeń, tyle "chcę"...Życie pokaże ile uda się mieć, ile uda się zrealizować...
Wraz z pierwszymi przejawami wiosny przyszła szansa śpiewu...Korzystam.Śpiewam.Oddycham każdym dźwiękiem.Jutro koncert.Po wielu zmaganiach..:))) Mam nadzieję wielką, że będzie Świadectwem.
Koraliki skradły część mojego czasu i nie pozwalają się zdetronizować:) Kolejna bransoletka:




Toho 11.
Oraz kolczyki. Lubię:) 


Wiosna u nas zadomowiła się i chyba jej dobrze:) Nasz pre-ogródek:) Czego tu nie ma?Są dynie, różne kwiaty, melony, arbuzy...:))) A wszystko to już niedługo powędruje w góry...



I jeszcze chciałabym przedstawić Wam fiołka naszego Syna W...Fiołek ma...8 lat:))) Kupiony był gdy W.pomieszkiwał jeszcze u mnie w brzuszku:)))




Może właśnie dziś, gdy wiosna u drzwi, jest dobra okazja na to by pomyśleć choć chwilę ile mamy, ile nam darowane...Zdrowie, miłość, przyjaźń, pasja, muzyka...Tyle mamy...Czy dziękujemy?Jestem pod wrażeniem książki Krzysztofa Ziemca "Niepokonani."...Warto przeczytać, choćby po to by docenić to że mam...że mogę...że wciąż jeszcze czas...



piątek, 5 kwietnia 2013

Ważne!W sprawie candy.No i mała garść tego co się dzieje...

Kochani...
pierwszy raz zdarza mi się coś takiego...Nie wiem co myśleć o tym i szczerze mówiąc nie wiedziałam co zrobić...Otóż Zwyciężczyni mojego candy nie zgłosiła się po nagrodę główną...Czekałam 10 dni...Sprawdzałam jak to wygląda na innych blogach, jedni z Was na zgłoszenie czekają 2 dni, inni tydzień...Mam nadzieję, że nic złego się nie stało i że to po prostu wina niezaglądania do komputera przez Zwycięzcę:))) Ale muszę być uczciwa...Wobec Was i siebie.Dlatego przeprowadziłam kolejne losowanie...i....nagroda główna w takim razie wędruje do...

YSTIN:))))

Bardzo bardzo Ci gratuluję:) Daj znać na mail:)

Uff...Cieszę się że mam to za sobą bo jakoś tak dziwnie mi z tym faktem było...

Kochani, czytam u wielu z Was, że milczycie na temat pogody...Ja również wolę zmilczeć to co za oknem się dzieje a raczej to co się nie dzieje a dziać się przecież powinno...Roślinki mi płaczą, że chcą do ogródka:( Okna chcą się wstawiać do domku...Dzieci się nudzą...chorują...Nic tylko narzekać. Choć wyznaję tezę, że nie ma złej pogody...teraz po prostu czekam.Czekam z całych sił na wiosnę...I trwam w zawieszeniu...
W tak zwanym międzyczasie, który ostatnio jakoś dziwnie jedno jest z niedoczasem;))) naumiałam się robić sznury koralikowo-szydełkowe...Nie pytajcie ile łez wylałam ze złości, że mi nie wychodzi...Ale marzyłam mocno, żeby opanować tę technikę i...jest:)  Świetne zajęcie, polecam:) Po wielu próbach, gdy już miałam się poddać i napisać do wszystkich koralikujących: TO SIĘ NIE UDA...zorientowałam się, że...źle przekładam nitkę w pewnym momencie...:) Spróbowałam inaczej i jak za dotknięciem moim oczom zaczęła powoli ukazywać się bransoletka.:)
Pierwsza powstała z myślą o kolczykach, które pokazywałam TUTAJ. I powstał komplet, który stał się prezentem urodzinowym:)



...i kolejna...kwiatkowa...


Obie wyplecione z Toho 11.


W końcu udało mi się skończyć młynek dla Beaty. Beatko, czy mnie jeszcze pamiętasz?;)))) 
Sprawa z młynkiem wcale nie była prosta bo się okazało że mechanizm nie działał jak należy i musiałam poprosić Męża by pomógł...No i dlatego tyle to trwało bo trzeba było młynek rozkręcić na czynniki pierwsze i złożyć od nowa:) Ale jest. Działa jak nóweczka:) 
Sesja...





Mam wielką nadzieję, że sprawi on Beacie choć troszkę radości...

Kochani, dziękując, że bywacie przytulam Was wiosennie:) I o tę wiosnę w sercach mi chodzi:) 
Do następnego.
j.



czwartek, 28 marca 2013

Triduum

Kochani,
chcę Was dziś mocno pozdrowić i życzyć Wam pięknych, dobrych Świąt...
-katolikom i chrześcijanom życzę głębokiego przeżycia Przejścia Pana, radości ze Zmartwychwstałego oraz wielkiej radości z tego, że należymy do Niego...
-Żydom, Muzułmanom życzę radości z bycia Bożym człowiekiem...
-wyznawcom innych religii życzę pięknych dni w gronie bliskich, poczucia spełnienia i szczęścia....
-poszukującym, wątpiącym, zranionym i rozczarowanym życzę wielkiej siły i odnalezienia Sensu...

Zostawiam Was z refleksją mego Syna W...
-"Mamo, czy Droga Krzyżowa nie powinna mieć piętnastej stacji?"
-"A dlaczego?"
-"No bo Mamo!Przecież TO WSZYSTKO NIE KOŃCZY SIĘ śmiercią..."

Kochani, dziękując, że wciąż ze mną jesteście dzielę się z Wami Nadzieją, która we mnie...To WSZYSTKO nie kończy się śmiercią...Dalej jest przecież ŻYCIE...Żyjmy pięknie, pod prąd, pamiętając co w życiu jest najważniejsze, najpiękniejsze...Wszystko inne będzie nam dodane...

PS. Nagrody oraz wymiankowe drobiazgi wyślę tuż po Świętach.


poniedziałek, 25 marca 2013

Wyniki!Wyniki!Wyniki:))))

Kochani, 
bardzo Was przepraszam za opóźnienie...Już biegnę z wynikami:) Candy sprawiło mi ogromną przyjemność, głównie dlatego że większość z Was dzieliła się swymi ulubionymi utworami muzycznymi...Dzięki temu i ja miałam szansę odkryć niektóre:))) Bardzo Wam za to dziękuję:*** U wszystkich byłam, nie u wszystkich zostawiłam ślad...Będę to nadrabiać...Wybaczcie, nie zdążyłam po prostu do każdego z Was napisać a nie chciałam by było to tylko kurtuazyjne:"dzięki za udział w candy";))))
Postanowiłam także nagrodzić nie jedną ale dwie osoby:)
Nagrodę główną czyli naszyjnik i kolczyki otrzymuje.......................................
LA MIA CASA:))))
serdecznie gratuluję:)))

Nagrodę nr.2 czyli kolczyki oraz pierścionek:



otrzymuje...................................................................



Bardzo gratuluję:))) Zwycięzców proszę o kontakt na mail:) Pozostałym dzięki za zabawę i obecność.
Na koniec chciałam Was zaprosić w pewne miejsce...otóż bliska mi Dusza założyła bloga...Chciałam Was prosić i zaprosić byście odwiedzili Martę:) Marta jest początkującą blogowiczką:) Bardzo Ci Martula życzę by blogowanie przyniosło Ci radość i piękne spotkania:) Marta jest Mamą, bardzo dzielną Mamą Jasia oraz wyjątkowej Maryni...Zresztą!!!Sami poczytajcie...Zapraszam TUTAJ.

Kochani, 
coś ta wiosna nas omija...Ale tej wiosny w sercu życzę Wam na całe życie:) więc żaden mróz nam nie jest straszny, prawda?:))))
Buziaki.
j.


poniedziałek, 18 marca 2013

Po przerwie...

Witam Was, Kochani, po przerwie...Różne czynniki spowodowały, że prawie dwa tygodnie nie było mnie tutaj. Wiele się dzieje...Dobrego. I jakby na przekór temu co za oknem, wołamy wiosnę...Wołamy, jak chyba wszyscy, by już przyszła...Nie mogę przestać się dziwić, że dzień już tak długi, że go wciąż przybywa...Marzę o wiosennych spacerach w lesie, o szukaniu śladów nowego życia, podziwianiu wiosennego nieba...Ale póki co...Czekamy:) Wołamy:) Tydzień temu, podczas gdy w Łodzi królowała zamieć śnieżna i mróz, my odwiedziliśmy nasz mały świat w górach. Musieliśmy przyciąć roślinki na wiosnę oraz odkryć drzewka owocowe, które zabezpieczaliśmy na zimę i okrywaliśmy. Byłam zadziwiona jak bardzo przez te pół roku urosły nasze roślinki...Tak nas cieszą...No i niespodziankę sprawiły nam nasze krokusiki, które obwieściły, że blisko, blisko...wiosna:)



Nasza mała wierzba oczekująca na Święta Wielkiej Nocy...




Iglaczek, któremu na imię K. ...po prostu:)




 

...i tak u nas wiosennie, cicho, spokojnie...

Ale i w Łodzi, w centrum miasta, próbujemy otoczyć się wiosną...







W związku z planami by tej wiosny sadzić w górach nasz pierwszy ogródek warzywny, przygotowujemy, tu w Łodzi, rozsady.:))) Głównie zajmuje się tym mój K., to Jego pasja:) 

To są (będą) selery:)))


Piękne, prawda?:) 

...oraz nasza kobea:)



...rośnie, rośnie...:) 

Kochani, 
dziś zapraszam Was na dwie ostatnie części Tafcikowej zabawy:) Mam nadzieję, że mimo iż zamieszczam dziś dwie części na raz, zadanie uznane zostanie za wykonane:) 

Tzw "wietrzenie szafy" :)
Mówi się, że jak ma się bałagan w szafie,  szufladach, to jest tego bałaganu troszkę i w życiu. 
Ja tak mam, nie wiem jak to się dzieje, ale jak tylko zaczyna mi się chaos w szafie, szufladach, biurku to i wkrada się chaos w życie... a teraz mi wpadło, że może jest na odwrót...?
W każdym razie - przewietrzmy swoje garderoby, może zobaczymy coś, czego dawno nie nosiłyśmy, może trzeba będzie coś zapakowac do wora, a może zwróccie uwagę na kolory jakie macie w swoich garderobach...może warto jakiś kolor wraz z wiosną wprowadzic lub wyprowadzic... spróbujmy ujarzmic ten chaosik.... no chyba, że chaosiki lubicie :)))

Tak brzmiało przedostatnie zadanie...
Przyznaję, że w naszym domu często króluje tzw.nieład, rzecz jasna, artystyczny:) Szczególnie przy trójce dzieci nie jest  łatwo utrzymać"muzealny" charakter wnętrza:) Choć czasem tęsknię za takim porządkiem...Ale póki co...zadziwia mnie kolejna zapisana mazakami ściana:) no i to fakt, że ta szafa co ją miałam wysprzątać, służyła ostatnio za dom dla Dziewczynek...cóż...Ale szafa musi przygotować się na wiosnę przecież:) U mnie także za sprawą -5 kg:) Więc bardzo wiosennie pozbywam się rzeczy ale także odkrywam na nowo te stare, sprzed dwójki dzieci:) Wszak temat dochodzenia do formy po porodzie (szczególnie cc) to temat na co najmniej pracę licencjacką:))) Tafciku, dziękuję Ci bardzo za inspirację:)


I kolejne zadanie, ostatnie(jak ten czas biegnie...) 
Ostatnie zadanie brzmi:
Zrób sobie sama jakąś niespodziankę, może to być coś zupełnie zwariowanego, jakiś zakup, może kąpiel w  blasku świec z lampką wina, albo podróż gdzieś za tzw miasto... ale niech to będzie dla samej Ciebie zaskakujące

...i do tego zadania podeszłam niezwykle utylitarnie i po prostu coś sobie kupiłam...:) A że zaszalałam to inna sprawa, w końcu takie było zadanie;))) Kupiłam sobie piękne wyczekane perfumy. Sztuk 2:))) Jedne kwiatowe, mocne, piękne...Drugie...z przeważającą nutą magnolii:) Cudowne....


Tafciku kochany:) Bardzo Ci dziękuję za całą zabawę...że chciało Ci się chcieć...Dziękuję:* Wspaniała przygoda...


Kochani, witam nowych Obserwatorów...Ależ to radość gościć Was tutaj:) Wszystkim zapisanym na Candy obiecuję odwiedziny jak tylko znajdę chwilę(ale dotrę napewno!) Do części osób już zawitałam tylko nie zostawiłam komentarza, więc proszę o cierpliwość i wyrozumiałość:) 

Wstałam dziś rano (a raczej zostałam obudzona przez dzieci,sztuk 3;))) ), po wyszykowaniu Najstarszego do szkoły, ogarnięciu wstępnych Młodszych, zrobiłam kawę-szarlotkową z pianką mleczną...i poczułam niewymowną wdzięczność...Za to co mam, za to że żyję...Wiem, są ludzie którzy dziś, właśnie dziś, przeżywają swoje dramaty...wiem...U nas też nie zawsze było błogo...Ale pomimo, na przekór, wbrew temu co złe...WDZIĘCZNOŚĆ...

Pięknego dnia.
j.