Witam Was, Kochani, po przerwie...Różne czynniki spowodowały, że prawie dwa tygodnie nie było mnie tutaj. Wiele się dzieje...Dobrego. I jakby na przekór temu co za oknem, wołamy wiosnę...Wołamy, jak chyba wszyscy, by już przyszła...Nie mogę przestać się dziwić, że dzień już tak długi, że go wciąż przybywa...Marzę o wiosennych spacerach w lesie, o szukaniu śladów nowego życia, podziwianiu wiosennego nieba...Ale póki co...Czekamy:) Wołamy:) Tydzień temu, podczas gdy w Łodzi królowała zamieć śnieżna i mróz, my odwiedziliśmy nasz mały świat w górach. Musieliśmy przyciąć roślinki na wiosnę oraz odkryć drzewka owocowe, które zabezpieczaliśmy na zimę i okrywaliśmy. Byłam zadziwiona jak bardzo przez te pół roku urosły nasze roślinki...Tak nas cieszą...No i niespodziankę sprawiły nam nasze krokusiki, które obwieściły, że blisko, blisko...wiosna:)
Nasza mała wierzba oczekująca na Święta Wielkiej Nocy...
Iglaczek, któremu na imię K. ...po prostu:)
...i tak u nas wiosennie, cicho, spokojnie...
Ale i w Łodzi, w centrum miasta, próbujemy otoczyć się wiosną...
W związku z planami by tej wiosny sadzić w górach nasz pierwszy ogródek warzywny, przygotowujemy, tu w Łodzi, rozsady.:))) Głównie zajmuje się tym mój K., to Jego pasja:)
To są (będą) selery:)))
Piękne, prawda?:)
...oraz nasza kobea:)
...rośnie, rośnie...:)
Kochani,
dziś zapraszam Was na dwie ostatnie części
Tafcikowej zabawy:) Mam nadzieję, że mimo iż zamieszczam dziś dwie części na raz, zadanie uznane zostanie za wykonane:)
Tzw "wietrzenie szafy" :)
Mówi się, że jak ma się bałagan w szafie, szufladach, to jest tego bałaganu troszkę i w życiu.
Ja tak mam, nie wiem jak to się dzieje, ale jak tylko zaczyna mi się chaos w szafie, szufladach, biurku to i wkrada się chaos w życie... a teraz mi wpadło, że może jest na odwrót...?
W każdym razie - przewietrzmy swoje garderoby, może zobaczymy coś, czego dawno nie nosiłyśmy, może trzeba będzie coś zapakowac do wora, a może zwróccie uwagę na kolory jakie macie w swoich garderobach...może warto jakiś kolor wraz z wiosną wprowadzic lub wyprowadzic... spróbujmy ujarzmic ten chaosik.... no chyba, że chaosiki lubicie :)))
Tak brzmiało przedostatnie zadanie...
Przyznaję, że w naszym domu często króluje tzw.nieład, rzecz jasna, artystyczny:) Szczególnie przy trójce dzieci nie jest łatwo utrzymać"muzealny" charakter wnętrza:) Choć czasem tęsknię za takim porządkiem...Ale póki co...zadziwia mnie kolejna zapisana mazakami ściana:) no i to fakt, że ta szafa co ją miałam wysprzątać, służyła ostatnio za dom dla Dziewczynek...cóż...Ale szafa musi przygotować się na wiosnę przecież:) U mnie także za sprawą -5 kg:) Więc bardzo wiosennie pozbywam się rzeczy ale także odkrywam na nowo te stare, sprzed dwójki dzieci:) Wszak temat dochodzenia do formy po porodzie (szczególnie cc) to temat na co najmniej pracę licencjacką:))) Tafciku, dziękuję Ci bardzo za inspirację:)
I kolejne zadanie, ostatnie(jak ten czas biegnie...)
Ostatnie zadanie brzmi:
Zrób sobie sama jakąś niespodziankę, może to być coś zupełnie zwariowanego, jakiś zakup, może kąpiel w blasku świec z lampką wina, albo podróż gdzieś za tzw miasto... ale niech to będzie dla samej Ciebie zaskakujące
...i do tego zadania podeszłam niezwykle utylitarnie i po prostu coś sobie kupiłam...:) A że zaszalałam to inna sprawa, w końcu takie było zadanie;))) Kupiłam sobie piękne wyczekane perfumy. Sztuk 2:))) Jedne kwiatowe, mocne, piękne...Drugie...z przeważającą nutą magnolii:) Cudowne....
Tafciku kochany:) Bardzo Ci dziękuję za całą zabawę...że chciało Ci się chcieć...Dziękuję:* Wspaniała przygoda...
Kochani, witam nowych Obserwatorów...Ależ to radość gościć Was tutaj:) Wszystkim zapisanym na Candy obiecuję odwiedziny jak tylko znajdę chwilę(ale dotrę napewno!) Do części osób już zawitałam tylko nie zostawiłam komentarza, więc proszę o cierpliwość i wyrozumiałość:)
Wstałam dziś rano (a raczej zostałam obudzona przez dzieci,sztuk 3;))) ), po wyszykowaniu Najstarszego do szkoły, ogarnięciu wstępnych Młodszych, zrobiłam kawę-szarlotkową z pianką mleczną...i poczułam niewymowną wdzięczność...Za to co mam, za to że żyję...Wiem, są ludzie którzy dziś, właśnie dziś, przeżywają swoje dramaty...wiem...U nas też nie zawsze było błogo...Ale pomimo, na przekór, wbrew temu co złe...WDZIĘCZNOŚĆ...
Pięknego dnia.
j.