Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkatułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkatułki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2012

W ogrodzie chciałabym mieć słoneczniki...

Witajcie,
zimno się zrobiło:( Aż się wystraszyłam bo...poczułam jesień...Ale nie, nie daję się:))) Jeszcze wyjazd przed nami, mam nadzieję...Jeszcze trzymamy lato, choć pogoda, same wiecie...Tak po prostu, wśród radości i szczęścia kilka ostatnich dni przytłoczyło mnie obowiązkami, sytuacjami do ogarnięcia...Ale jest dobrze:)
Udało mi się zrobić wymiankową szkatułkę dla Laury. Miała być w klimacie ze starych filmów. Troszkę się jednak obawiam, bo nie doczytałam tzn.doczytałam za późno, że Laura nie przepada za koronkami...Ale może się ze szkatułką polubią...Jak myślicie?:)






I kolejna broszka koralikowa. Nie poddaję się bo oczywiście uzależniłam się od haftu koralikowego:)) Brakuje mi tu w Łodzi jakichś warsztatów z haftu:( Wszystko robić muszę na tzw.czuja:) 


Z dużym turkusem w centrum:) 


W moim ogrodzie...gdzie czas postanowi może zwolnić nieco...gdzie serdecznym gościem będą motyle i ptaki...chciałabym by rosły słoneczniki...Zawsze ku słońcu...By przypominały o Nadziei...I o tym by twarz zwracać ku Słońcu...Zawsze...

zapożyczone z internetu


Pięknego dnia Kochani:***



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Przed Świętami...

Czekam na Święta...Tylko powiedzcie jak to jest?Nie mogę, no nie mogę się zmobilizować by zrobić więcej ozdób świątecznych...Czemu?Może dlatego, że Święta Wielkiej Nocy wolę przeżyć, tak sama ze sobą i z Tym, który Jest...Boję się, że nadmiar bodźców, dekoracji coś przysłoni mi, zagłuszy...Chcę przez te dni trwać w ciszy i zdziwieniu...Bo jest się czym zadziwić...Przywykliśmy już do Tajemnic naszej wiary (bez względu na to jaka to wiara...)...Żyjemy bez zachwytu nad tym w co, w Kogo wierzymy...Ja chcę się w te dni zachwycić Tajemnicą mojej wiary...

A żeby nie było tak poważnie, mocno, do zadumania...Przedstawiam dziś klasycznego decu nieco:)
I bardzo mocno Was pozdrawiam:***





środa, 22 lutego 2012

Obdarowana zostałam. Na spacer wyszłam z dziećmi...Się dzieje...:)

Zostałam obdarowana:) Tym razem (jak to brzmi!"tym razem"...Ale życzliwość i dobre serca to główne co mnie spotkało w przygodzie z blogowaniem, to muszę pisać "tym razem" bo "tych razów"było już wiele...) przez Ewunię :) Jakieś kilka postów temu Ewcia pisała o chlebie...Takim prawdziwym, domowym, na zakwasie...I skomentowałam ten Jej post bo mi zamarzył taki chleb pieczony...I co robi Ewa?Przysyła zakwas pocztą:))) Rewelacja:) Najpierw zawiódł listonosz...Dopiero wieczorem, po sugestii Ewuni, że zakwas czeka na mnie w Urzędzie Pocztowym:))) , zajrzałam do skrzynki i znalazłam awizo:) W końcu odebrałam:))) Oprócz zakwasu w paczuszce było mnóstwo niespodzianek:) Herbatki(wypite;)))) ), galaretka( Syn mój się zajął:))))), karteńka(nie zrobiłam jej zdjęcia, a teraz nie mam już możliwości, to Wam nie pokażę..:( Ale piękna jest)...Resztę cudności za chwilę na zdjęciach:) Zakwasu też nie zobaczycie bo dał już życie Panu Chlebowi...:) A Pana Chleba nie ma bo...no zgadnijcie?;)))) Zjedzony:))) Jakoś nie miałam czasu na zdjęcia(dzieciorki nie dały) a później było za późno...:)
Cudności reszta od Ewuni...




Serduszko jest słodkie a zakładka bardzo mi się przyda...bo nie mam:((( Tzn.teraz już mam:)
Ewuniu, bardzo Ci dziękuję...przede wszystkim za chęci i dobre serduszko...Bardzo mnie ucieszyłaś...Dziękuję Ci...

A teraz ostania część zamówienia dla April . Uff...Skończyłam:))) Bardzo było mi miło pracować przy tym zamówieniu:) Ale denerwowałam się strasznie...Bardzo chcę by April była zadowolona...Ona sama jest świetna w tym co robi...Więc zrobiłam wszystko by stanąć na wysokości zadania...
Reszta podkładek pod gorące naczynia, tym razem w stylu nowoczesnym, prostym, bez romantyzmu:))



I szkatułka...Najwięcej chyba mnie kosztowała emocji...Mąż mój stwierdził, że szkatułka wygląda jak bardzo stara staruszka:)))) Swoją drogą czy staruszka może nie być stara?:)))) 




Na spacer wyszłam wczoraj:) I co? No i nic oprócz tego, że mnie plecy bolą dziś:) Był ze mną Syn mój jedyny, duży już to i wózka nie potrzebuje:))) I była brygada RR(zwana także brygadą Kryzys w cięższych chwilach;) ). Dla nie wtajemniczonych: moje Córeńki są maleńkie obie...i nie są bliźniaczkami:))) Różnica wieku między nimi to: jeden rok, jeden miesiąc i dwa dni:) Mamy wózek rok po roku, zwany tramwajem 43 bis...Więc stanowimy dla przechodniów swoistą atrakcję...Chyba się zacznę malować na te spacery bo wszyscy się patrzą...I czemu?;))) Mieszkamy w bloku, na parterze...Więc W. się ubrał do wyjścia, zniosłam wózek, ubrałam starszą R., starsza R. czekała z wielkim Bratem swoim na korytarzu. W tym czasie ja ubierałam młodszą R., zaniosłam ją do wózka, który stał na korytarzu razem z R.i W., wróciłam by samej się uszykować...Butów prawie zapomniałam bo brygada RR już darła się na całą klatkę...:))) Zamknęłam drzwi(chyba...), wyłączyłam gaz(również chyba...ale skoro wróciłam i zastałam mieszkanie całe i dziś piszę do was to chyba jednak NA PEWNO...)...I wyszliśmy...:)))) Hurra!!!Nie przewidziałam tylko nie odśnieżonych chodników ale to już temat siłowni i innych sportów ekstremalnych...:))) 
I takie to zwyczajne życie matki polki siłaczki:))) 

Życzę Wam oczekiwania!Radosnego oczekiwania na wiosnę...I nadziei...A nadzieja ma kolor zielony...
W ramach PSu zapraszam do pewnej zdolnej Duszyczki:) Fajne prace, nowy blog, zajrzyjcie:

Serdeczności.j.




sobota, 21 stycznia 2012

Fiolet z zielenią...

Uwielbiam to połączenie kolorów...Więc dziś znów lawenda, bo lawenda nieustanną popularnością się cieszy:) I czemu?:) Ale motyw spodobał mi się bardzo, bo taki inny, mniej słodki...I z zielenią mi zagrał... Więc kolejna szkatułka...


I kolejna odsłona fioletu z zielenią, tym razem sutaszowe kolczyki:) I wiecie co? Podobają mi się:)))) A to bardzo rzadko spotykana sytuacja, żeby podobała mi się moja praca;))))



Strasznie mi się chce spać...Dzieciaki dziś dały znać jakie zamieszanie potrafią zrobić:))) Cała trójka od rana pracowała na nasze zmęczenie...I zdrówko coś ostatnio postanowiło się zbuntować...
To ja idę spać...Bo mi się myśli plączą...
Dobrej nocy:***


niedziela, 27 listopada 2011

Zwyklaczki i niech mi ktoś problem rozwiąże...:)

Dzień dobry niedzielnie:)
Szarawo, pada...taka jesień...Ale fajnie tak, nostalgicznie:))) Szalenie nostalgicznie z dwójką Maluchów, które(czemu czemu czemu???) wstają o 7...Dziś Starszy wparował do mnie o 7.05 z oburzeniem stwierdzając, że dłużej to on już nie da rady spać...Biedactwo...:)
I to biedactwo zadało mi niezłą zagadkę...Jak Młody poszedł do szkoły to jadł śniadanie w domu i dostawał owoc albo pół kanapki do szkoły. I soczek. Takie drugie śniadanie. W szkole jadł obiad i ok...Ale kanapki wracały do domu...Oczywiście gdy przychodził weekend kanapki z piątku wypakowywane były w niedzielę wieczorem, ale to chyba jasne...Zaczęłam robić takie mikruski na jeden kęs...Syncio wracając do domu twierdził, że kanapki są...za mokre, za suche, za twarde, rozlatują się, za słodkie...Więc postawiliśmy na owoce:) Jabłka, mandarynki...Chciałam obrać dnia któregoś dwie mandarynki to mi Syn mój własny, osobisty stwierdził, że palce chyba ma to nie ma problemu, obierze...A to jak obierze to ok...Mandarynki wróciły jednak z reklamacją skórki, która no nie do obrania była...Poddałam się...Stwierdziliśmy, że śniadanie w domu wystarczy, obiad w szkole i już:) Jakoś przetrwa Maleństwo biedniutkie..:) No i przetrwało...W piątek przyszedł ze szkoły nieco oburzony stwierdzając, że był tak głodny, że całe szczęście że Ewa miała kanapki...Bo by nie wytrzymał z głodu...No JAK ŻYĆ...???:)))))

A dziś zwyklaczki takie decu bo zamówienie było konkretne:) Takie tam sobie na szybko robione ale podobno ucieszyły:)

Szafeczka na klucze...


Chustecznik, troszkę do kompletu z lampą


Szkatułka na biżuterię, w środku lusterko, stąd mniemam że na biżuterię jednak:)))


Pięknej niedzieli dla Was:***

wtorek, 11 października 2011

Candy wygrałam i zaległości sztuk kilka...

Wygrałam ostatnio Candy, nawet dwa:) Jedna paczuszka już dotarła i wisiorek cieszy me oczy:) jest śliczny.Agata , dziękuję...

Nadal sobie sutaszuję:) Wciągnął mnie sutasz i puścić nie chce :) I bardzo dobrze, bo strasznie polubiłam całą tę zabawę:) BARDZO BARDZO BARDZO dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem...Nie będę już więcej narzekać, że mi się nie podoba, że niezadowolona jestem...:) A dziś decu w ilości hurtowej:) Najpierw chusteczniki lawendowe, bo kiedys poczyniony się spodobał...I są kolejne trzy:)




I jeszcze jeden chustecznik troszkę w innym stylu...


I szafeczki na klucze...



A na ostatek do granic wylukrowana i przesłodzona;))) herbaciarka...Trójeczka:)


Źle sypiam ostatnio...Uroki stanu błogosławionego...Jeszcze dziesięć tygodni i się widzimy z Maleńką:))) 
W nocy czas przychodzi na myśli różne...Moja bycie z utworami z SDMu trwa już...jej, czternaście lat...Więc w nocy, patrzę na gitarę, która zakurzona w kącie czeka...i...

Czarny blues o czwartej nad ranem 

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem...

Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać za oknem mruczą bluesa
Topole z Krupniczej
I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc biegnie nad topolą
Nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz 


 Adam Ziemianin, Krzysztof Myszkowski









piątek, 16 września 2011

Lato, jesień i Jaskółki szkatułka...

Gdy ostatnio podczas spaceru stwierdziłam, że już jesiennie jakoś się zrobiło, mój Syn skorygował mnie: mamo, nie...jeszcze kilka dni...jeszcze mamy lato...Uwielbiam Go za Jego precyzję:) Więc u nas wciąż nie-pożegnanie z latem, chociaż ludków kasztanowych mnóstwo ( jest jeż, żółw, koń, zając,...baletnica...) i nad jarzębiną trwamy w zachwycie...:) I katar nam towarzyszy, wszystkim:) Więc chyba stoimy w przejściu gdzie mija się lato z jesienią...

Zaniepokoiło mnie wczoraj coś...Zawsze staraliśmy się dobierać W. takie bajki, które Go czegoś nauczą, będą rozrywką, zabawą, zaciekawią Go...I nie mieliśmy z tym problemów...Ale W.poszedł do szkoły i trafił na różne dzieci, które spotykają się z różnymi rzeczami, w tym różnymi bajkami...Na placu zabaw wśród różnych pomysłów, grupa dziewczynek zaproponowała zabawę w czarodziejki witch... Mnie ogarnęło przerażenie dopiero po chwili gdy usłyszałam o czarnej studni z czarną wodą, o czarnym kręgu i czarnej mocy...Przecież te dzieci mają po siedem lat!!!Znaki, muzyka, bajki, filmy, gry i nie wiem co jeszcze, jakimi otaczają się nasze dzieci mogą wyrządzić im krzywdę...Ja jestem mocno poruszona...Chyba potrzeba naszej wielkiej czujności...

A dziś szkatułka dla Jaskółki :) Miała być lawendowo-sepiowa:) Justyś, jak Ci się podoba?








Kluczyk w środku, bo każdy z nas szuka swojego, własnego klucza do Szczęścia...Więc tak mnie naszło na symbol...:) 

Fajne Candy tu .

A na koniec wiersz x.twardowskiego...Ten wiersz towarzyszy mi od wielu lat...

Spotkanie

Ta jedna chwila dziwnego olśnienia
kiedy ktoś nagle wydaje się piękny
bliski od razu jak dom kasztan w parku
łza w pocałunku
taki swój na co dzień
jakbyś mył włosy z nim w jednym rumianku
ta jedna chwila co spada jak ogień

nie chciej zatrzymać
rozejdą się drogi -
samotność łączy ciała a dusze cierpienie

ta jedna chwila
nie potrzeba więcej


to co raz tylko - zostaje najdłużej



wtorek, 23 sierpnia 2011

W brązie...

Na początku chciałam podziękować Ewie od której otrzymałam przesyłkę. Wygrałam Candy czekoladowe:) Przesyłka doszła wczoraj i sprawiła wielką radość:) Ewa, dzięki. Album jest piękny, kawa w czekoladzie pyszna a reszta smakołyków już znika:) Karteczka urocza:)


A to kolczyki, które wygrałam u Kajjki:) Dziękuję jeszcze raz:) Niestety, smakołyków nie udało mi się sfotografować, bo ich już nie ma:))) Ale kolczyki są rewelacyjne:) Spójrzcie...


Pozostając w temacie brązu chciałam Wam pokazać szkatułkę ( czy jak kto woli- herbaciarkę) nieco muzyczną:) Dawno temu powstała komódka na biżuterię nutkowa. I jakoś o niej zapomniałam:) Teraz, gdy odnalazła się przez przypadek pomyślałam, że fajnie dodać do niej coś podobnego. No i jest. Bejcowana, muzyczna, z trzema przegródkami w środku:) Wymiary szkatułki: 9 x 22 cm, komódki: 12 x 20 cm:)




Witam nowe Obserwatorki, bardzo mi miło:) Dziękuję Wam za ostatnie komentarze:) Wpadajcie częściej, strasznie fajnie jest Was gościć...Najchętniej każdą i każdego z Was spotkałabym na żywo ale póki co...:)
Pięknego dnia.j.




piątek, 12 sierpnia 2011

W kolorach sepii...

Nastrój jakiś mam taki w sepii...Myśli błądzą gdzieś szukając wspomnień...Ale to dobry nastrój:) Spokojny...
Widać w pracach, które ostatnio powstały te moje zamyślenia...Kto by pomyślał, że spora część osób weźmie herbaciarkę za...szkatułkę na biżuterię?:) Tak wyszło, że moje prace trafiają do małej galeryjki:) I tam notorycznie ktoś pyta o te szkatułki na biżuterię tylko żeby nie były takie...kuchenne:) No to są:) Herbaciarki-szkatułki:) Póki co powstały dwie:) Sypialniane (jak brzmiała druga część zamówienia:) )...



I kolejna szafka na klucze, tym razem bez konkretnego zamówienia;) Ale także "sepiowa":) Wciąż marzę o dalekich podróżach...I wciąż czekam aż dzieci podrosną ( a jedno najpierw niech się urodzi i podrośnie;) )...Dlatego czasem dopadają mnie motywy podróżnicze...Chodzą za mną dopóki ich nie użyję...No takie są...:) 



Buziaki dla Was:*** dziękuję za ciepło jakie zostawiacie dla mnie w komentarzach...


niedziela, 24 lipca 2011

Wyróżnienie i zaległości:)


Jest mi szalenie miło:) Zostałam obdarowana wyróżnieniem przez Jaskółcze Pióro:) I oczywiście nie wiedziałam co z takim wyróżnieniem zrobić:) Bardzo dziękuję za ten gest...I oczywiście się nie spodziewałam, no bo jak to???:) ?Jaskółeczko, dziękuje:*** Nie lubię, nie uznaję łańcuszków i wszystkie jakie dotrą do mnie brutalnie przerywam:) Ale takie wyróżnienie to okazja do kilku słów o sobie...Chociaż w sumie o sobie pisać nie lubię:) Ale ktoś może chcieć coś więcej wiedzieć...więc...
Zasady  w takim przypadku są...hm...z góry narzucone...Ilość informacji o sobie, ilość nominowanych blogów...Przez to nie przejdę, ale postaram się jakoś wybrnąć:)
Zatem...
  • śpiewam, gram na gitarze i nie wyobrażam sobie świata bez muzyki...szczególnie takiej, która porusza serce i płynie z serca...
  • uzależniona jestem od kawy:) od lat:)
  • boję się...statków...No tak...co zrobię?Generalnie wszystko co duże, potężne i warczy mnie osobiście przeraża, ale statki wiodą prym...:)
  • nie umiem rysować:) ani lepić:) ani malować:) ani rzeźbić:) no nic z tych rzeczy:) 
  • uwielbiam czereśnie...Nie ma takiej ilości tych owoców, której bym powiedziała: oj, za dużo...:)
Tyle chyba:) Nie chcę nikogo "nominować", takie to jakieś...nie moje:) Są osoby, które podziwiam w świecie blogowym i jest ich całe mnóstwo...Za talent, za chcenie by tworzyć, za pracowitość, za ciepło, które płynie z każdego posta...Więc może zrobimy tak, że wyróżnię kilka osób, z którymi jakoś bliżej mi od początku...Gdy pojawiłam się w świecie blogowym znalazłam kilka świetnych Duszyczek, które pozwoliły uwierzyć, że taki blog, że mój blog ma sens...Oj,patetycznie się robi...więc konkretnie:) Rita , Ola , EwaBajka , Viola , Sepia(Joasiu) wielki buziak dla WAS:*** Dzięki Wam za początek, mam nadzieję, że przetrwamy dalej jakoś razem w tym blogowym świecie:) A ostatnio nowe zachwyty...Nad stylem pisania, oryginalnością prac Grażynki , nad sutaszem Robala , Ystin , nad całym Avonlea Ani , nad talentem i klimatem bloga Pearlylilies...Wiele Was jest... I pewnie pominęłam Kogoś...Bo tak na szybko piszę...Obok Dzieciorki:) więc walczę o każdą literkę:)

Aniu, jeszcze raz dziękuję za paczuszkę. Wygrałam kolczyki, które przywędrowały w pięknym pudełeczku wraz z czekoladą do picia i herbatkami(dawno już wypite:). Oto moja wygrana:


I troszkę moich zaległości poczynionych głównie na urlopie...To już głównie zdjęcia teraz będą...:)

Chustecznik:


Lawendowy domek na klucze:



Domek na klucze w różu:



Troszkę naszyjników materiałowych( niektóre wzory już kiedyś wykorzystałam, ale takie było zapotrzebowanie więc wrzucam:) )






Herbaciarki:





Obrazki:





I deseczki:) Jedną stronę mają nieozdobioną po ty móc je używać w kuchni...










Gratuluję i dziękuję tym ,którzy dotrwali do końca...:) buziaki:*