Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

Jestem nauczycielem:)

Kochani:) Witajcie:)
Dziękuję Wam na samym wstępie za to, że jesteście.Wciąż i nadal.I cenne to i ważne.I drogie memu sercu...Dziękuję:*
Od kilku dni (a dokładnie: pierwszy tydzień już za mną:) ) pracuję w gimnazjum...Bardzo bardzo bardzo czekałam na ten czas.Czekałam pełna Nadziei, planów, pomysłów, marzeń i jakiegoś idealistycznego, graniczącego z naiwnym "będzie dobrze"...Wciąż tyle emocji we mnie, że chyba jeszcze nie umiem tak po prostu o tym pisać...Ale gdy wczoraj Ktoś zadał mi pytanie:"No i jak Ci w tym gimnazjum?Tylko nie mów, że kapitalnie...", odpowiedziałam:"Tak, jest kapitalnie"...Bo zobaczyłam w tej szkole, na korytarzu, w klasie po prostu Człowieka...Czasem pełnego złości, agresji i pytania "o co chodzi???", czasem pełnego strachu, miłości i zaufania...Człowieka.Młodego Człowieka, który jak chyba nigdy wcześniej potrzebuje Drogowskazu.Dla mnie najlepszym Drogowskazem jest Bóg więc o tym mówię.Do niczego nie zmuszając, chcę gadać z nimi o życiu.Po prostu.I choć z drugiej strony nie powiem co mnie bierze gdy słyszę ile te dzieciaki mają mówione kłamstw(nie boję się tego słowa)na temat Boga, religii, staram się...Staram się choć trochę tych kłamstw poprostować, pokazać Dobro, jakkolwiek pojęte. Przerzucić akcent z czarnego na białe...Pokazać, że można żyć mając Sens.Chyba rzuciłam się na głęboką wodę...Więc muszę płynąć:) Wspomnijcie czasem w myślach(w modlitwie) by Ci, do których jestem posłana mieli się dobrze...Proszę Was o to mocno.

A w temacie jeszcze wakacyjnym troszkę zdjęć...Przedstawiam Wam Tęskniącego za Słońcem naszego pierwszego pięknego Słonecznika:))) sesja...:)






...taka jestem dumna z niego że jej:) 

A Was zapraszam na francuskie tosty z konfiturą wiśniową i miętą:))



W ostatnich wakacyjnych dniach, przed rozpoczęciem przygody ze światem Kobiety Pracującej...postanowiłam powrócić na chwilę do decoupage...Bardzo mi brakowało tej techniki.Już jakiś czas temu zakupiłam komódkę i wiąż zastanawiałam się jak ją wykończyć...





Nieco nutkowa, troszkę postarzona, taka sobie komódka:)))

Pewnie będę teraz pisać rzadziej, ale zapraszam byście ze mną zostali i czasem zajrzeli:) Bardzo to dla mnie ważne...Może tym bardziej że kilka spraw mi się podłamało, jakoś rozsypało...Blog zawsze był miejscem wytchnienia i odpoczynku.Wiele razy już o tym pisałam ale nigdy dość o tym...To dzięki blogowi zyskałam kilka bliskich mi Dusz...Przeżyłam mnóstwo cudownych spotkań wirtualnych i w realu....Więc..........NIECH TAK ZOSTANIE...NIECH TRWA...

Ściskam Was mocno:***
Do następnego.
j.









poniedziałek, 25 lutego 2013

Się dzieje...oraz kolejna część zabawy "Być Kobietą"

Kochani, witajcie...
Dostrzegacie już zbliżającą się wiosnę?Słyszycie nieśmiały śpiew ptaków? Czy czujecie to ciepło w powietrzu, które może oznaczać tylko jedno...?Idzie, idzie wiosna:) Możecie mnie straszyć zimą...i pokazywać jakże cudne zdjęcia Waszych ośnieżonych ogrodów, proszę bardzo...Ale ja bardzo czekam...Na wiosnę...Na spacery z dziećmi, na śpiew ptaków, wycieczki, wschodzącą trawę, kwitnące drzewa owocowe...Przed nami to wszystko, mam nadzieję...
Dziewczynki już zdrowe, choć było dramatycznie...Niestety, starsza R.cierpi na dziecięcą astmę oskrzelową, pewnie większość z Was zdaje sobie sprawę jakie są tego objawy...Więc ostatni nasz tydzień obfitował w inhalacje, leki i strach że ten oddech taki płytki jakiś znów...:((( Minęło, do przodu...Tylko mnie jakoś ciężej się zebrać po takich chwilach...wciąż wracają obrazy gdy R. była maleńka i walczyliśmy o Jej życie...Ale dość o tym, bo nie chciałam Was dziś zasmucać:)
 Kolejna część zabawy u Tafcika pt. "Być Kobietą", zadanie brzmiało:

a teraz zadanie nr 5:
Było coś dla ciała, teraz czas na duszę :)  
Z pewnością lubicie czytać i nie wiem, czy potraficie wygospodarować sobie w ciągu dnia chociaż pół godzinki.. ja się zaniedbałam strasznie, czytam przed snem i najczęściej nie idzie mi to- zasypiam... 
Spróbujcie podczas tego tygodnia, nie wiem czy codziennie- no byłoby idealnie wręcz- wyskrobać z pół godzinki dla siebie i książki, może wrócicie do jakiejś, którą już kiedyś czytałyście, może macie stosik na półce, który na Was tęsknie spogląda :) a do tego- ważne- ciepła herbatka, lub kawka, może ciepły kocyk... czas dla swojego wnętrza- duchowe SPA
 Na weekend pochwalcie się, jakie książeczki poczytałyście- nie muszą być oczywiście skończone:)

Gdy przeczytałam zadanie, szczerze się roześmiałam, bo...
czytam ciągle, nieustannie, codziennie, nałogowo...Jeśli chodzi o ten załóg nie uznaję profilaktyki uzależnień;))) a mój stan można uznać za fazę chroniczną bez szansy na wyleczenie;)))) Książki kocham miłością wieczną, ciężko bez nich żyć...Są dla mnie oknem na kulturę, wielkim relaksem, otwartymi drzwiami do świata historii, marzeń i wyobraźni...Kupuję książki nagminnie i z zakupów wracam najczęściej z jakimś nowym tytułem:))) Oddam możliwość kupowania ciuchów, kosmetyków...byle tylko księgarni mi nie zamknęli;))) Ostatnio na naszej ulicy powstała biblioteka:))) radość:)))
Ale wracając do zadania...W minionym tygodniu przeczytałam " Niebieskie migdały" K.Zyskowskiej-Ignaciak-lekka, łatwa, przyjemna, do przeczytania w jeden wieczór. Ale czasem takich lektur potrzeba, po prostu...I kolejna książka, zaczęta, jeszcze nie skończona. "Czas honoru". Bo wpadłam całkiem w fabułę serialu, który oglądam dopiero teraz. Więc i książkę musiałam przeczytać:)
Tafciku, dzięki jak zawsze:) Za pomysł, za obecność:****

W sobotę było mi dane doświadczyć wielkiej radości:) Wybrałam się z wizytą do  miejsca wyjątkowego na łódzkiej mapie. Wyjątkowego, bo tworzonego z wielką pasją i zapałem, przez Człowieka, Artystę, Pasjonatę...
Grzegorzu, bardzo Ci gratuluję i kibicuję:)
A Was Kochani, zapraszam do Grzesia do pracowni:))) To jej początki dopiero więc tym bardziej potrzeba zachęty i wsparcia:) Namiary:
blog Grzegorza(znany w sieci ale podaję):http://grzeskoweopowiesci.blogspot.com/
strona pracowni: http://www.naturalneklimaty.pl/en/
ŁODZIANIE i nie tylko:))) Liczę na Was:) tym bardziej, ze w naszym mieście wciąż mało tak pięknych inicjatyw...Trzeba to zmienić:)))
Na potrzeby mojej wizyty powstała szafka na klucze:) Wszak nie wypada iść z tak zwaną "pustą ręką"...:))))



Mam nadzieję, że posłuży Grzegorzowi w pracowni:) Grzegorzu, dziękuję za miłe sobotnie przedpołudnie:) 

Kochani, rozpisana jestem dziś mocno:) Bo mi siły wróciły wraz ze zdrowiem dziewczynek:) A poza tym...moje marzenie się spełnia...Jedno takie...Bardzo moje...Ale o tym następnym razem:) 
Dziękuję, że bywacie, witam nowych Obserwatorów, na CANDY oczywiście Was zapraszam:) 
Pięknego dnia.
j.


wtorek, 8 stycznia 2013

Powirusowo...

Witajcie po dniach świątecznych, po wirusach...jestem!Przepraszam, że nie złożyłam Wam jeszcze życzeń noworocznych...I dziękuję za te, które płyną od Was. Wirusy zablokowały nas, a najbardziej mnie w czas sylwestrowo-noworoczny na tyle skutecznie, że jakoś nie mogłam się zebrać...Ale nadrabiam i w Nowym Roku życzę Wam pięknych Spotkań, z Bogiem , z samym sobą, z drugim człowiekiem. Życzę Wam cudownych chwil, które zostaną w Waszych sercach, mało trosk, zdrowia i siły by jakoś ogarniać codzienność i by ogarniać ją godnie...Kochani, pięknego Nowego Roku!

Tak się cieszę, że zapisujecie na Candy!!!Dzięki temu poznałam kilka fantastycznych blogów!Zapraszam wciąż. Witam też nowych Obserwatorów, mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej ze mną:)

Ogarniamy się noworocznie i po przygodach wirusowych na razie jesteśmy zdrowi:) Sami wiecie jaki to luksus gdy dzieciaki "działają" normalnie:) Ja sama nie lubię dzielić czasu, rzadko czynię postanowienia noworoczne, w Sylwestra zawsze chce mi się spać...Ale czekam jakoś mocniej w tym roku co przyniesie wiosna, lato...Planów sporo, wydarzeń zapowiada się również niemało...Lubię!To czekanie...Tę cudowną niepewność jak się potoczy życie, co uda nam się zrobić, osiągnąć, kogo spotkać...

Staram się znaleźć jakąś swoją przestrzeń ostatnio...Starsza R.rozgadała nam się na dobre, Młodsza R.zaczęła chodzić a Najstarszy W. zmaga się z mnożeniem, dzieleniem...i z samym sobą...Jest głośno, jest dużo, jest mocno...Ciszy mi trzeba...Cichego BYĆ...By zebrać się, przemyśleć parę spraw...A tymczasem...

Wczoraj spotkała mnie radość Spotkania z Martą, dzielną i piękną Kobietą, Dziewczyną, Żoną, Mamą:) Marcie i Kubie kilka tygodni temu urodziła się Córeńka, Siostra Jasia-Marysia:) Kruszynka maleńka jest dla nas wszystkich Cudem i Darem...Przygotowałam dla Marty, zgodnie z Jej życzeniem, podstawki pod kubki. Sztuk 10, 10x10cm:)







A nasz figowiec zaowocował i obdarował nas dojrzałą, cudną figą:) Dzielny...


Życzę Wam wszystkim pięknego dnia, zapraszając oczywiście na Candy:)


środa, 3 października 2012

S jak....

Kochani,
że wymianka to cudowna rzecz, sami wiecie najlepiej...Ostatnio zostałam obdarowana przez Laurę. W zamian za szkatułkę, którą pokazywałam TUTAJ dostałam pięknego Anioła. Jest cudowny...Lauro, bardzo Ci dziękuję...



Jakiś czas temu dostałam zadanie:) Miałam odnowić (co w moim słowniku równa się postarzyć) szafkę, półkę czy jak ją nazwać.:) Miała być w tonacji biało-beżowo-brązowej. Do przedpokoju, na klucze i inne drobiazgi. Szafeczka z początku wyglądała tak:


Pracy przy niej było mnóstwo!Tym bardziej, że mogłam pracować tylko wieczorami, gdy dzieciaki posnęły...Myślałam, że nie skończę...Ale skończyłam i powiem Wam, że chyba jestem zadowolona:) Polubiłam ją. Ponieważ ciężko sfotografować szafeńkę w całości, trafiła się jej sesja zdjęciowa:) Spojrzycie?









Szafko-półka znajdzie swój miejsce w domu szczególnej Osoby-S....Przygotowując i pracując nad tą szafką chciałam pokazać i uchwycić to co w mojej S.najpiękniejsze...Prostotę, skromność, delikatność, kobiecość, elegancję, wrażliwość, ciepło...i mogłabym tak wymieniać długo...Jeśli choć w najmniejszym stopniu udało mi się osiągnąć efekt-jestem szczęśliwa!

A dzisiejszy post sponsoruje literka S jak...Siostra...

Życzę Wam słońca i uśmiechu. U nas dziś słońce i ciepło. I tyle barw...Jesień...


wtorek, 14 sierpnia 2012

W ogrodzie chciałabym mieć słoneczniki...

Witajcie,
zimno się zrobiło:( Aż się wystraszyłam bo...poczułam jesień...Ale nie, nie daję się:))) Jeszcze wyjazd przed nami, mam nadzieję...Jeszcze trzymamy lato, choć pogoda, same wiecie...Tak po prostu, wśród radości i szczęścia kilka ostatnich dni przytłoczyło mnie obowiązkami, sytuacjami do ogarnięcia...Ale jest dobrze:)
Udało mi się zrobić wymiankową szkatułkę dla Laury. Miała być w klimacie ze starych filmów. Troszkę się jednak obawiam, bo nie doczytałam tzn.doczytałam za późno, że Laura nie przepada za koronkami...Ale może się ze szkatułką polubią...Jak myślicie?:)






I kolejna broszka koralikowa. Nie poddaję się bo oczywiście uzależniłam się od haftu koralikowego:)) Brakuje mi tu w Łodzi jakichś warsztatów z haftu:( Wszystko robić muszę na tzw.czuja:) 


Z dużym turkusem w centrum:) 


W moim ogrodzie...gdzie czas postanowi może zwolnić nieco...gdzie serdecznym gościem będą motyle i ptaki...chciałabym by rosły słoneczniki...Zawsze ku słońcu...By przypominały o Nadziei...I o tym by twarz zwracać ku Słońcu...Zawsze...

zapożyczone z internetu


Pięknego dnia Kochani:***



czwartek, 17 maja 2012

Różnych wątków zbiór:) Kto chce niech czyta:) Lektura nieobowiązkowa:)

Dzień dobry:)
Bywam rzadziej bo kłopotów mnóstwo...Dopadły mnie z dnia na dzień więc walczyć muszę...A walka polega na tym, że zostawiam dzieci:( wychodzę z samego rana i zmagam się z urzędami, adwokatami i tym podobnymi różnościami...Twarde zderzenie z rzeczywistością od której oddzielał mnie do tej pory mur domu, rodziny i przyjaciół...Ale dziś już spokojniej...Sytuacja ogarnięta na tyle na ile można było ją ogarnąć przez te kilka dni. A problemy całkiem niezależne od nas. I niespodziewane akurat z tej strony...Cóż, życie...Przy okazji zobaczyłam jak Dziewczynki moje stęskniły się za mną przez ten czas i posmutniały...:( Ale dziś już razem:) Potrzeba mi chyba trochę ciszy...I spokoju. I kawy z Kimś...:) Jest Ktoś chętny na długą kawę?;)

Ja nie wiem czy Wy też tak macie...Macie, z pewnością, macie...;) Nie mogę być sama z tym:) Powiedzcie, że macie tak samo...:) Przychodzą takie chwile, ze jakiejś opieki potrzeba...Takiego zaopiekowania się...Bo ja tak mam właśnie...Tyle się nazbierało ostatnio. I smutku. I problemów. I pytań. I pożegnań. I kryzysu. I radości. I odnalezienia. I pokoju. I nadziei. I Nowego. I Miłości. I odkrycia. I tęsknoty....Że czasem boję się, że nie pomieszczę tego w sobie...I tak marzę by się schronić...I by mnie nikt nie pytał o nic...Ani nie oskarżał...Ani nie tłumaczył, że przecież mogłam powiedzieć...Żeby tak Ktoś się domyślił i znalazł. I kawę zrobił. Z mlekiem spienionym. Słodką (chociaż ja tylko słodzikiem słodzę...;) )...I tak posiedział ze mną....
Taki czas....

Ikony z poprzedniego posta powędrowały już do przejściowych właścicieli, którzy przekażą je w najbliższe dwie niedziele w prezentach komunijnych...Wielkie to było wydarzenie dla mnie...Móc stworzyć coś co będzie pamiątką takiego Spotkania...Gdy wczoraj jechałam oddać Ignacego (jak ktoś nie widział, to tu można zajrzeć:) ) było mi zimno z przejęcia...Ale podobno jest ok:) Ignaś się spodobał:) Choć mój K. twierdzi, że bez tej aureoli to taki zwykły jezuita wyszedł hi hi:)))

Odkąd urodziłam trzecie dziecko często słyszę pytania w stylu: i jak ty sobie dajesz radę?jak ty to ( co konkretnie, bo nie wiem...) ogarniasz?Albo stwierdzenia: taka młoda( no no...:) ) i już tyle dzieci...Ależ ty młodo wyglądasz jak na trójkę...No ale chyba czwartego to już nie planujecie????Sam miód na serce....:) Wiem, że wśród Was-Dusz mi bliskich są Mamy...Dzielne, piękne, z pasją...I tak nadmienić tylko chciałam...:) Mama dwójeczki, trójeczki, czwóreczki...dzieciaczków jest NORMALNYM stworzeniem:) Może czasem bardziej zorganizowanym...Powiem Wam, że ja przy trójce dzieci, pracy, studiach...mam więcej czasu niż przy jednym:) Tak to już jest:) I Mama nie musi być zaniedbana...Może być piękna, otoczona kwiatami, modą...I powinno jej się pomóc by mogła znaleźć czas dla siebie...Nie patrzcie na nas jak na umęczone i ukarane życiem...Wielodzietność (swoją drogą...ile dzieci trzeba mieć by móc się tak nazywać?;), wie ktoś?) to dar i zadanie...I nie oznacza rezygnacji z siebie...Może warto z pokorą i z zachwytem spojrzeć na takie rodziny?Ja mam to szczęście, że mogę przyglądać się wspaniałym Małżeństwom, które zdecydowały się na wielodzietność...I dzięki im za te przykład życia...Patrzę na te rodziny z podziwem mając w świadomości fakt, że są wśród nas tacy, którzy toczą niesamowitą walkę by zostać rodzicami....

A na koniec szafeczka na klucze:)  Wspaniała Harapati zgodziła się na wymiankę:) Ależ byłam szczęśliwa:) Czekam na moje cudeńka, które już wędrują do mnie...A ja przygotowałam taką prostą szafkę na klucze...:) Pastelową:)



Dziękuję Wam za cierpliwość:) Tym, którzy dotrwali do końca, gratuluję:) 
Pięknego, dobrego dnia.
j.





poniedziałek, 7 maja 2012

Miriam co przynosi Ducha Świętego oraz św. Ignacy...

Witajcie po przerwie:) Zaległości mnóstwo, czytam Was od wczoraj, zaglądam, nadrabiam...Majówkę spędzaliśmy w Olsztynie u naszej jedynej, najlepszej Beaty...Kochana, dziękuję za każdą chwilę...Mam nadzieję, że wiesz jak ważna jesteś w naszym życiu...Wyjazd poprzedzony stłuczką samochodową, na szczęście nie z mojej winy:)))) Ale szkoda bo 'winowajca' niestety musi ponieść koszty...Nasze autko ma podbite oko;(

Ze spaceru w Olsztynie...




I jeszcze troszkę uchwyconych chwil ostatnio...okolice Piotrkowa Trybunalskiego...



Sfotografowałam...duszę...:)))




Jakiś czas temu zostałam poproszona o zrobienie Ikony św.Ignacego Loyoli...Ikony uwielbiam, darzę wielką czcią...I tym bardziej mi trudno zaakceptować fakt, gdy ktoś nazywa Ikoną to co tworzę...Mam marzenie wielkie nauczyć się kiedyś pisać Ikony...Tak prawdziwie...Tak jak powinno się pisać...Z modlitwą, z naturalnych barwników, pod okiem Ikonopisarza...Na chwałę Panu...Może kiedyś...Po prośbie o Ignacego pojawiła się prośba kolejna, o Matkę Bożą...Miał być to prezent komunijny...Zastanawiałam się jaką Mamę Niebieską wybrać...I zdecydowałam. Miriam, która przynosi Ducha Świętego. Ja zachwycam się tą Ikoną długi czas...Czułość i jakieś opiekuńcze wejrzenie Tej budzi zaufanie i przynosi spokój...To Miriam najpełniej i najpiękniej przyjęła Świętego Ducha...
Ze św. Ignacym nigdy specjalnie się nie przyjaźniłam...:) Taki był dla mnie zbyt racjonalny...Od lat idę z Tauką na szyi zachwycona św. Franciszkiem... Bo Mu Miłość wszystko wyjaśniła to szedł za Tą Miłością:) 
Zachwycała mnie Jego prostota...Szalenie trudna prostota...A Ignacy...?Jakieś to wszystko było bez emocji, zimne...Ale tak się moja droga potoczyła, że spotkałam św. Ignacego z Jego duchowością i ostatnio ją odkrywam...Tym bardziej towarzyszyła mi radość gdy mogłam tworzyć tę Ikonę (Daga....Dziękuję:***) W obie Ikony włożyłam caluteńkie serce... Ikony robione na złocie.Aż trudno mi się z nimi rozstać...:)))




Doświadczam tyle Piękna od jakiegoś czasu, tyle Szczęścia...Ale to także trudny czas...Zakończył się pewien szalenie ważny etap w moim życiu...Dużo smutku, ale także spokój że zrobiłam wszystko co było w mojej mocy by było dobrze...Zamknęłam drzwi, nie na klucz, ale lekko je domknęłam, wiedząc, że z drugiej strony drzwi zamknięte są już dawno...Nie pomyślałam, że taki czas kiedyś nadejdzie...Ale musiałam to zrobić, by kroczyć naprzód i tworzyć Nowe...
Moja B...
Kocham Cię Najbardziej i na zawsze...I będę pamiętać...Ale dłużej już nie mogę...Idę dalej, Kochana...Niosąc Was w sercu...

Przepraszam za taką prywatę dziś...Jakoś mi było to potrzebne...

'...to co raz tylko zostaje najdłużej...'



czwartek, 26 kwietnia 2012

Dawne życie kamienic, mamy wiosnę oraz młynek dostał brata a właściwie syna...

Mamy tyle pięknych kamienic w mieście...Staruteńkie, zniszczone, żyjące własnym życiem...Wiele z nich zostaje wyburzonych, mało się odnawia...Smutny widok. Pewnie zastąpią nowe budynki, biurowce...A mnie ich szkoda.Coś w nich jest, jakieś dawne życie, dawne głosy...Tyle historii słyszały te mury, tylu wydarzeń były świadkami...Spaceruję ostatnio po mieście i słucham i patrzę...I poczuć bym chciała tę Łódź sprzed ponad stu lat...Rozmowy ludzi, ich świat...Cztery kultury obok siebie...Żydów zdążających do swojej synagogi, prawosławny liczny chór, protestantów i katolików idących w tym samym kierunku...Łódzką katedrę i kościół ewangelicko-augsburski oddziela tylko kilka kamienic.  To ich życie RAZEM...Lubię zaglądać w podwórka takich kamienic. Jakbym chciała odkryć jakąś tajemnicę...







Przyjaźń...Trwam w celebracji jednej...zawiodła druga...usłyszeć od Przyjaciela: NIE MAM CZASU!!!....bezcenne...:((((((


Jakiś czas temu odnawiałam młynek, o ten:


No i ten młynek otrzymał od losu:) brata a właściwie...syna:) Bo kolejny młynek jest dla córki Pani która stałą się posiadaczką wyżej pokazanego:) Jasne??:) Swoją drogą, zostałam nazwana przez Obdarowaną cudotwórczynią...:))) Ja tam sobie szczególnie nie przypisuję zdolności czynienia cudów(od tego mam Pana Boga...:))) ) ale co tam!!!Nie polemizowałam jakoś mocno;))) To młynek:



Miał być podobny ale inny:) Troszkę staroświecki ale elegancki, kobiecy, tradycyjny ale nowoczesny i z nutką bo Sylwia jest Muzykiem...No i piękny miał być bo Sylwia jest piękna...Ale nie wiem czy mi się udało...?

Wybroszkowałam ostatnio kolekcję całą:) I przestać nie zamierzam:)












Zrobił się post dla wytrwałych, długaśny taki...Kończąc, zapraszam na spacer. My byliśmy w niedzielę...Spacer...biegany, bo średnia R. chodzi ale...chodzi wszędzie...Szybko chodzi...Biega...A my za nią...Z maleńką R.w wózku:) A obok duży W. przeważnie z hulajnogą...Tak mamy:) wielodzietni.pl :)))))))) 















Pięknego dnia Kochani...Dziękuję, że bywacie...