A ja szukam tego co mi na początku nie powiedział, że Dzieci to tak trudna sprawa...O ciąży też nie wspomniał, że mdłości, że słabo, że boli krzyż...Z drugiej strony, że to wszystko cudowne i piękne i ważne to też nie pisnął słówka...
Mój Syncio ( lat dostojne sześć...) jest na etapie pełnych buntu i goryczy pytań w stylu: A dlaczego wy zawsze...? A dlaczego ja nigdy...? A czemu zawsze musimy...? A dlaczego dziś nie możemy...? Ja to nazywam pre-dojrzewaniem:) Duży jest i dzielny i dużo wie o życiu przecież...No i radzi sobie...I w ogóle...To o co ten hałas? Ale niech mu się zgubi ulubiona maskotka...Jaki malutki...Mamusi chłopczyk:)))
Czytam, obserwuję, słucham (jej, ile to człowiek potrafi...) całą tę dyskusję o GMO, żywności modyfikowanej genetycznie...Zainteresował mnie temat ekologicznej żywności i tzw. "ekologicznego stylu życia"...Dlaczego "tak zwanego"? Bo jakoś boję się, że fajnie jest dziś powiedzieć: ja tylko ekologiczne...Boję się, że za tym idzie troszkę moda, trend...Ale zdania nie mam jeszcze...Co myślicie?
Buziaki...



