Ozdabiam sobie szafki na klucze...I chusteczniki sobie ozdabiam...Bo znów ma być prosto, pastelowo i lawendowo...Ilości już chyba hurtowe, ale to dobrze:) Bo czas inaczej biegnie. A czas ostatnio przypomina że blisko...bliżej....do oczekiwanego Spotkania z małym Człowiekiem...Czekamy więc...Jeszcze troszkę...:) Bywa trudno...Ale jest pięknie. I spokojnie...Dziś usg...Przeżycie...Patrzeć na Cud Życia...bezcenne!!!
Więc sutasz...Wciąga, oj, wciąga...:) Czemu nie powiedziałyście, że tak wciąga?;))) Muszla Paua znów w centrum, bo mnie zachwyca. A oprawa tej muszli to już efekt ( wciąż niezadowalający mnie...) mojej zawziętości by ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...:)
Kolczyki...
Broszka....
I w komplecie...
Dziękuję, że bywacie...Tyle fantastycznych osób mogłam poznać dzięki temu, że są blogi...Tyle historii poznać...Niesamowite...
Dwa wspaniałe Candy ostatnio udało mi się wygrać:) Już nie mogę się doczekać by Wam pokazać co wygrałam:)))
Bliscy i oddaleni
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
ks. Jan Twardowski