serdecznie Wam dziękuję za słowa wsparcia, otuchy i życzenia powodzenia:) Egzamin ex universa theologia zdany!!!Jechałyśmy razem z Magdą , troszkę z duszą na ramieniu...Ale udało się. Teraz tylko obrona pracy i MGR mogę pisać przed nazwiskiem:)))) Niewielkie to ma dla mnie znaczenie kto co ma napisane przed nazwiskiem, ale...chcę się tym cieszyć przez chwilę...Bo mam poczucie czegoś ukończonego. Studia trwały sześć lat, taka ich formuła, sporo czasu...Wiele się wydarzyło...
Miałam plan by dziś popracować troszkę...Poczytać książki zaległe, uzupełnić sklepik(dostaję od Was pytania o dostępność naszyjników z poprzedniego posta, bo nie ma ich w sklepiku...TAK, są dostępne z kilkoma wyjątkami, nie zdążyłam ich umieścić w sklepiku po prostu...:( ), zacząć robić kolejne rzeczy...Ale moje panieńki zdecydowały inaczej...Jedna przez drugą krzyczały, starsza nie chciała iść spać, młodsza również...Teraz zasnęły więc mogę być chwilę z Wami...Macierzyństwo to stany graniczne...Ale to temat na osobny post...
Dziś, Kochani, chciałam Wam pokazać kolczyki dla Moniki:) Podobne już kiedyś robiłam. Spodobały się więc powstałykolejne, różyczki mają inny odcień...
Kolejne kolczyki to sztyfty nieco ludowe:)
I pierścionki. Z garbusem:) (marzy mi się garbus, wiecie?Taki śliczny, tylko mój...Tylko gdzie ja zmieszczę w niego całą rodzinę?:) Marzenie z cyklu "trudne do spełnienia"...Taki zielony...Albo czarny...Śliczny taki...śmierdzący benzyną;)))) Tak pięknie warczący...:) Każdy ma jakiegoś bzika...:) ) To chociaż pierścionek dzisiaj...Garbulek w wersji black-white...
Przesyłam Wam początki wiosny...
Wciąż zapraszam na CANDY. Dziękuję jeszcze raz za moc życzeń...:***