czwartek, 1 marca 2012

Nauka...nauka...nauka...

Uczyć się muszę...Dużo tego...A czasu mniej...I możliwości skupienia też maleńko...Ale cieszę się bardzo, że mogę się uczyć. Że dotrwałam do końca. I że za chwil kilka będę mogła pisać sobie przed nazwiskiem MGR...:) Jakie to ma znaczenie?Dla mnie niewielkie. To znak pewnego etapu w moim życiu. Ten etap dał mi zawód, dowiedziałam się czegoś o sobie..Sześć lat pracy. Bo moje studia trwały sześć lat.:) I ludzi poznałam świetnych:) Ale póki co jeszcze kilka zjazdów, obrona pracy mgr więc trwam jeszcze w życiu studenckim;)))

Dzieci zdrowe, cieszy to bardzo...Bo wirusy panują...Aż się boję...Ale trzymamy się dzielnie...:)

Życie jest zaskakujące...Doskonale o tym wiemy wszyscy. Ale wciąż dajemy się "złapać":) Przede mną dwa spotkania w najbliższych dniach. Myślałam, że te drzwi mam już pozamykane, że coś się skończyło...Nagle okazuje się, że nie...A we mnie i strachu troszkę i radości...Takie klimaty dziwne we mnie ostatnio. Muzyki mi trzeba. Dobrej, łagodnej, żeby się w niej skryć. Wczoraj pewna wiadomość mną zachwiała...Stąd tęsknota za dźwiękiem i słowem. Taka ucieczka. Poczekam aż będę mogła ukraść chwilę i spróbuję oddech złapać.

Dziękuję, że jesteście. Są nowi obserwatorzy, jak fajnie:) Witam Was serdecznie:) Zapraszam oczywiście na CANDY :)

Pisałam jakiś czas temu o akcji jaką urządziła Magda z tworzymyinaczej-pl.blogspot.com Chodziło o bilety tramwajowe i PKP dla mojego Syncia który, no trzeba to powiedzieć, jest fanatycznie rozmiłowany w pociągach i tramwajach. Zbiera wszystko związane z tematem:) Nie uwierzycie, ale bilety przychodzą do nas do tej pory!!!Nie mogę się nadziwić, że ktoś pamiętał, że chciało mu się zbierać bilety dla nas, że poszedł na pocztę...Fantastyczne!!!!Jestem Wam bardzo wdzięczna!!!Wiem, że Mariola (która zrobiła nam ostatnio wielką niespodziankę śląc paczuszkę pełną biletów) zaangażowała do tej akcji wiele dziewczyn...Bardzo dziękuję każdej z Was, za każdy bilecik:**** Bilety przywędrowały także od Agnieszki:))) Zajrzyjcie TU :)  Agnieszko, dziękuję Ci za trud, za zaangażowanie, dziękuję:***
A biletów Wam nie pokaże bo...są głęboko schowane u Syncia w pokoju:))) Strzeże ich...:)

Biżuterii retro ciąg dalszy:)
Wisiorki...






I pierścionek...Pierwszy mój retro:)




Szafeńka na klucze, morska taka wyszła...:) Mąż mój mówi, że ukradłam ją ze starej latarni morskiej:) Oczywiście, że tak:))) W wolnych chwilach zwiedzam latarnie morskie i kradnę domki na klucze:))))



Krzywo sfotografowana:) Jak i naszyjniki:) Coś mi się musiało skrzywić widzenie:))) Od tej nauki:))))) 


A na to, Drodzy Państwo, czekamy, prawda???












Dobrej nocy dla Was:))) Dla mnie to dopiero początek wieczoru:) Dzieci śpią, ja idę poćwiczyć troszkę:) 


środa, 22 lutego 2012

Obdarowana zostałam. Na spacer wyszłam z dziećmi...Się dzieje...:)

Zostałam obdarowana:) Tym razem (jak to brzmi!"tym razem"...Ale życzliwość i dobre serca to główne co mnie spotkało w przygodzie z blogowaniem, to muszę pisać "tym razem" bo "tych razów"było już wiele...) przez Ewunię :) Jakieś kilka postów temu Ewcia pisała o chlebie...Takim prawdziwym, domowym, na zakwasie...I skomentowałam ten Jej post bo mi zamarzył taki chleb pieczony...I co robi Ewa?Przysyła zakwas pocztą:))) Rewelacja:) Najpierw zawiódł listonosz...Dopiero wieczorem, po sugestii Ewuni, że zakwas czeka na mnie w Urzędzie Pocztowym:))) , zajrzałam do skrzynki i znalazłam awizo:) W końcu odebrałam:))) Oprócz zakwasu w paczuszce było mnóstwo niespodzianek:) Herbatki(wypite;)))) ), galaretka( Syn mój się zajął:))))), karteńka(nie zrobiłam jej zdjęcia, a teraz nie mam już możliwości, to Wam nie pokażę..:( Ale piękna jest)...Resztę cudności za chwilę na zdjęciach:) Zakwasu też nie zobaczycie bo dał już życie Panu Chlebowi...:) A Pana Chleba nie ma bo...no zgadnijcie?;)))) Zjedzony:))) Jakoś nie miałam czasu na zdjęcia(dzieciorki nie dały) a później było za późno...:)
Cudności reszta od Ewuni...




Serduszko jest słodkie a zakładka bardzo mi się przyda...bo nie mam:((( Tzn.teraz już mam:)
Ewuniu, bardzo Ci dziękuję...przede wszystkim za chęci i dobre serduszko...Bardzo mnie ucieszyłaś...Dziękuję Ci...

A teraz ostania część zamówienia dla April . Uff...Skończyłam:))) Bardzo było mi miło pracować przy tym zamówieniu:) Ale denerwowałam się strasznie...Bardzo chcę by April była zadowolona...Ona sama jest świetna w tym co robi...Więc zrobiłam wszystko by stanąć na wysokości zadania...
Reszta podkładek pod gorące naczynia, tym razem w stylu nowoczesnym, prostym, bez romantyzmu:))



I szkatułka...Najwięcej chyba mnie kosztowała emocji...Mąż mój stwierdził, że szkatułka wygląda jak bardzo stara staruszka:)))) Swoją drogą czy staruszka może nie być stara?:)))) 




Na spacer wyszłam wczoraj:) I co? No i nic oprócz tego, że mnie plecy bolą dziś:) Był ze mną Syn mój jedyny, duży już to i wózka nie potrzebuje:))) I była brygada RR(zwana także brygadą Kryzys w cięższych chwilach;) ). Dla nie wtajemniczonych: moje Córeńki są maleńkie obie...i nie są bliźniaczkami:))) Różnica wieku między nimi to: jeden rok, jeden miesiąc i dwa dni:) Mamy wózek rok po roku, zwany tramwajem 43 bis...Więc stanowimy dla przechodniów swoistą atrakcję...Chyba się zacznę malować na te spacery bo wszyscy się patrzą...I czemu?;))) Mieszkamy w bloku, na parterze...Więc W. się ubrał do wyjścia, zniosłam wózek, ubrałam starszą R., starsza R. czekała z wielkim Bratem swoim na korytarzu. W tym czasie ja ubierałam młodszą R., zaniosłam ją do wózka, który stał na korytarzu razem z R.i W., wróciłam by samej się uszykować...Butów prawie zapomniałam bo brygada RR już darła się na całą klatkę...:))) Zamknęłam drzwi(chyba...), wyłączyłam gaz(również chyba...ale skoro wróciłam i zastałam mieszkanie całe i dziś piszę do was to chyba jednak NA PEWNO...)...I wyszliśmy...:)))) Hurra!!!Nie przewidziałam tylko nie odśnieżonych chodników ale to już temat siłowni i innych sportów ekstremalnych...:))) 
I takie to zwyczajne życie matki polki siłaczki:))) 

Życzę Wam oczekiwania!Radosnego oczekiwania na wiosnę...I nadziei...A nadzieja ma kolor zielony...
W ramach PSu zapraszam do pewnej zdolnej Duszyczki:) Fajne prace, nowy blog, zajrzyjcie:

Serdeczności.j.




piątek, 17 lutego 2012

Kolejne retro...A za oknem śniegu mnóstwo...

Co za zima, u Was też?Jak pięknie za oknem...:) Nie wiem jak Wy ale ja mam ochotę biegać po takim śniegu:) I sanki koniecznie:) Z dzieciakami najlepiej:) Chociaż zdecydowanie bardziej komfortowo czuję się wiosną, bo jakoś tak mobilniej mi i zaparkować łatwiej:) to jednak taka zima-piękna, ze śniegiem ma swój urok. Szczególnie gdy wieczorem po białym szaleństwie czeka ciepełko domowe, świece i grzane wino:) I książka dobra...Albo, nie!Rozmowa długa o Pięknie...
Ciąg dalszy wisiorków retro, Lena zaraziła mnie na dobre:)





Trafiają TUTAJ .

Zapraszam Was na CANDY :) 
I życzę Wam pięknego dnia:****

środa, 15 lutego 2012

Wyróżnienie oraz drobiazg wymiankowy dla Kasi:)

Zostałam zaproszona przez Izę do zabawy:) Chodzi o temat "Ulubione seriale"...


Jej, co tu pisać? Seriali obecnie mnóstwo...Pamiętam serial " Doktor z alpejskiej wioski". O lekarzu, który mieszkał w wiosce w górach, jeździł mercedesem klasy G( do tej pory "choruję" na takie auto) i...życie się toczyło. Maleńki kościółek, problemy mieszkańców i widoki...Oglądałam:))) 
Mała nasza R.(tzn.ta starsza R.) miała niespotykanie długie kolki...Od 15 do 23...Przez cztery miesiące...I trzeba było ją nosić po pokoju w tempie marszowym...Wtedy nawet "M jak Mydło" oglądałam;)))) 
I "39 i pół":) Karolaka lubiłam w tym serialu:) 
Ok, zadanie spełnione, się Państwo częstują, kto chce niech pisze:) 

Zostałam wyróżniona przez J.(i to nie jestem ja sama...)...


Bardzo Ci Kochana dziękuję, szalenie mi miło:)
Warunki już kiedyś spełniłam, o TU, to się powtarzać nie będę:) Ale fajnie mi, że pamiętałaś.Dziękuję:) 
I tutaj również nie potrafię podać dalej...Tylu Was jest godnych największych wyróżnień...

Długi, bardzo długi czas upłynął zanim przygotowałam coś dla Kasi...Kasiu, mam nadzieję, że się nie gniewasz...Kasia wykonała dla nas Alfa:) Zobaczcie sami...


Świetny, prawda?Syn mój jedyny zamówił:)))

Ja dla Kasi przygotowałam komplet sutaszowy. Kolczyki i wisiorek. Cały składa się z różnych kształtów turkusu peruwiańskiego. Kasiu, daj znać czy choć troszkę Ci się podoba...




Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze...Zawsze czekam mocno na Wasze kilka słów, dziękuję...
Witam nowych obserwatorów:) Radość:) Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej...:)
Zapraszam na CANDY.
j.






wtorek, 14 lutego 2012

Wszyscy mają sklepik...Mam i ja!

A mam:) Bo tyle dziewczyn ma swoje miejsce gdzie sprzedaje swoje wytworki...A ja?Kiedyś, owszem, miałam swoją galeryjkę, ale brak czasu nie pozwolił mi na prowadzenie i doglądanie takiego miejsca...Teraz wracam. W mniejszej skali. Często ktoś pyta o rzecz,której już nie mam, bo sprzedana, rozdana...Więc najpierw część rzeczy będzie trafiać do sklepiku...:) I teraz część mniej przyjemna...:( Ceny...Na kilku blogach toczy się dyskusja odnośnie cen wyrobów naszych...Wiadomo, są to rzeczy ręcznie robione, niepowtarzalne, z duszą...itd.Dlatego ceny powinny być godne bo "wart jest robotnik swojej zapłaty"...Tylko jak tę cenę godną ustalić, by mieć choć maleńki zysk(choćby na kolejne materiały) i by rzecz miała szansę realną sprzedać się?Jeśli chodzi o decoupage moje doświadczenie pokazało że gdyby chcieć na tym zarabiać, rzeczy musiałyby kosztować fortunę...Materiały, z których tworzymy są drogie, niestety...Jeśli chodzi o sutasz...Hm...Trafiłam na wiele dyskusji na ten temat...Spotkałam się ze zdaniem że sutasz może być przez wielkie "S" i przez małe "s"...Ja reprezentuję tę drugą kategorię i fajnie mi z tym.Dlatego nie mogę ustalić ceny tak wysokiej jak za Sutasz wykonany przez profesjonalistę...Jeśli ktoś poszukuje doskonałości, idealnej równości sznurka,proszę bardzo! Niech szuka i wtedy cena wysoka jest zrozumiała...Jeśli komuś nie przeszkadza niedoskonałość, zapraszam! I wtedy cena, co logiczne, będzie niższa...
Chciałam jeszcze zwrócić uwagę na jeden problem często poruszany...Wielu z Was pisze, że muszą płacić ZUS i inne opłaty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej by móc sprzedawać w internecie...Podobno dziewczyny nie mające firmy ceny zaniżają bo odpadają im opłaty...Kochani!Nie ma możliwości legalnej sprzedaży w internecie czy gdziekolwiek bez prowadzenia działalności gospodarczej...Sprawdziłam we wszystkich możliwych źródłach...Jeśli ktoś chce coś sprzedać, MUSI odprowadzić od tego podatek....Chyba, że jest się zarejestrowanym w Związku Artystów( mam nadzieję że nie przekręciłam nazwy),wtedy są inne zasady. Mnie fakt, że ktoś sprzedaje ot tak, dla siebie absolutnie nie przeszkadza!Nie chcę by ktoś mnie źle zrozumiał.:))) Jest mnóstwo takich osób i ok:) Chciałam się po prostu odnieść do poruszanego często tematu. Trudne to wszystko czasem. Jak ustalić cenę czegoś co się samemu wykonało...
Na koniec przytoczę Wam komentarz Pani która była zainteresowana bransoletką typu pandorka (16 elementów...) za cenę 25 zł...:
" Ta bransoletka to srebrna,że taka droga???!!!"......cóż...:)))


Zapraszam...


poniedziałek, 13 lutego 2012

Retro...

Dobry wieczór...:)
Zainspirowana tym co robi Lena (dzięki Lena za wszystkie wskazówki)...zajrzycie...cudeńka Zdolna zrobiła...:)...postanowiłam też coś stworzyć. Nie obyło się bez błędów, dopiero za trzecim razem efekt pojawił się taki jak zaplanowałam:) Ale jest:) Kończę zamówienie dla April, wymiankowy drobiazg dla Kasi, biegam od jednego dziecka do drugiego, od drugiego do trzeciego:) Staram się uczyć, jakoś dom ogarniać, czas kraść na chwile z Mężem, kawa!o!kawa tak zwana cafe w biegu, temperatura co najwyżej pokojowa...To może ja będę kawusię za okno wystawiać?Będzie mrożona;))) Nie pomyślałam...Taka sobie nudna codzienność...Nic się nie dzieje...Nuda;))) Wózek kupiliśmy. Bardziej tramwaj niż wózek bo długi,podwójny. Nasze RR mają w końcu czym jeździć razem:) Siostrzyce:)
Myślę sobie tak ostatnio ile ten blog mi przyniósł...Zaskoczyło mnie to...Nie spodziewałam się takiej głębi w tym wszystkim...Mąż mnie namówił na tego bloga...I fajnie. Wiele zyskałam.
Zasypiam już...To zdjęcia i uciekam.

Biżu retro. Moje zachwycenie ostatnie...

Różany komplecik. Kolczyki...

Zgłoszone do wyzwania "Różana miłość"  w Szufladzie 

Broszka...


Wisiorek..



Wisiorek z herbacianą różą...


Broszka malutka (śr.16mm) z niezapominajkami...



Na CANDY Was zapraszam oczywiście:) 

Na koncert idziemy SDMu:) Oj, jak czekam...Dni liczę...3 marca...Godz.18.00....

Dobrej, spokojnej nocy dla Was...
j.











czwartek, 9 lutego 2012

Ważne badania. A na deser kolczyki:)

Witajcie...
Chciałam dziś zwrócić Waszą uwagę na ważną rzecz...Może zachęcić także?
Mnie choroba tarczycy wywróciła życie do góry nogami. Brzmi niewiarygodnie a jednak...Jest kilka problemów jakie mogą spotkać tarczycę, ale najczęstsze to chyba jednak niedoczynność lub nadczynność...Objawy z początku towarzyszące są z pozoru niewinne...Bo komu czasem nie jest zimno?Albo gorąco?Komu czasem nie kołacze się serce? Albo kto czasem nie jest senny?Kto nie ma problemów z wagą?Albo za dużą albo, co rzadziej ale również, za małą?Każdy z czymś tam walczy i nie trzeba się użalać nad sobą, prawda?Są też objawy bardziej hardcorowe które już niepokoją...Np. trudność by zostać Mamą...Tarczyca jest szalenie ważna i kiedy choruje, wysiada praktycznie cały organizm...Zachęcam, poczytajcie...Może Was albo kogoś w Waszym otoczeniu ten problem dotyczy?W necie jest mnóstwo informacji na ten temat, ale warto przede wszystkim zapytać lekarza...Podstawowe badanie tarczycy TSH można wykonać także prywatnie...Kosztuje niewiele bo ok.20 zł...Gdyby kogoś temat zainteresował i miał jakieś pytania o moją historię z tą chorobą, piszcie!Mail po prawej stronie na blogu...

A na deser kolczyki:) Znów sutasz.Robiły się wolno i trudno jakoś...Sznurki uciekały, nić się rwała nawet igła się złamała:)))


W centrum muszla Paua.
Buziaki dla Was.Pięknego dnia.