czwartek, 11 października 2012

Wieczór z dynią i sutaszem:)))

Kochani, witajcie...
minione wieczory spędziłam kończąc kolczyki sutaszowe oraz w kuchni, z dynią, robiąc placki, krem i wszystko co przyszło mi do głowy a do czego nadaję się dynia:))) Powiem Wam, że jestem zaskoczona. Placuszki wyszły rewelacyjnie a zupa-krem...hm...dawno temu nie otrzymałam tylu komplementów od Męża osobistego:) Przede mną dyniowe ciasto z bakaliami, które dziś pewnie upieczemy i dynia marynowana na słodko, cudo...Będzie świetna na jutrzejsze śniadanie z Kimś Ważnym...Dynia smakuje słońcem i ciepłem...I wygląda jakby miała misję poprawiania nastroju.:)




Zapraszam Was serdecznie...

I kolczyki w wersji mocno glamour:) Z onyksem i kryształkami Swarovskiego.


Życzę Wam pięknego weekendu, pełnego jesiennych barw i słońca...
j.
PS. Tafcikowi serdecznie dziękuję za wyróżnienie. Tafciku, jak to dobrze, że jesteś...Przytulam...




środa, 3 października 2012

S jak....

Kochani,
że wymianka to cudowna rzecz, sami wiecie najlepiej...Ostatnio zostałam obdarowana przez Laurę. W zamian za szkatułkę, którą pokazywałam TUTAJ dostałam pięknego Anioła. Jest cudowny...Lauro, bardzo Ci dziękuję...



Jakiś czas temu dostałam zadanie:) Miałam odnowić (co w moim słowniku równa się postarzyć) szafkę, półkę czy jak ją nazwać.:) Miała być w tonacji biało-beżowo-brązowej. Do przedpokoju, na klucze i inne drobiazgi. Szafeczka z początku wyglądała tak:


Pracy przy niej było mnóstwo!Tym bardziej, że mogłam pracować tylko wieczorami, gdy dzieciaki posnęły...Myślałam, że nie skończę...Ale skończyłam i powiem Wam, że chyba jestem zadowolona:) Polubiłam ją. Ponieważ ciężko sfotografować szafeńkę w całości, trafiła się jej sesja zdjęciowa:) Spojrzycie?









Szafko-półka znajdzie swój miejsce w domu szczególnej Osoby-S....Przygotowując i pracując nad tą szafką chciałam pokazać i uchwycić to co w mojej S.najpiękniejsze...Prostotę, skromność, delikatność, kobiecość, elegancję, wrażliwość, ciepło...i mogłabym tak wymieniać długo...Jeśli choć w najmniejszym stopniu udało mi się osiągnąć efekt-jestem szczęśliwa!

A dzisiejszy post sponsoruje literka S jak...Siostra...

Życzę Wam słońca i uśmiechu. U nas dziś słońce i ciepło. I tyle barw...Jesień...


wtorek, 25 września 2012

Jest!!!:)))

Witajcie Kochani,
bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim postem.Tyle ciepła i dobrych słów zostawiacie na moim blogu...Każdy komentarz jest oczekiwany przeze mnie. Cieszę się i wracam do Waszych śladów zostawionych tu po kilka razy i delektuję się Waszą obecnością...
Udało się!!!Choć myślałam, że nie skończę, skończyłam:) Ciągle coś nowego trzeba było poprawiać: przecinki, literówki, błędy stylistyczne...itd...Ale jest!!!Moja praca magisterska...Oprawiona, śliczna, moja:) Radość. Powoli wraca do mnie historia wyboru studiów, ważne chwile tam przeżyte ale nade wszystko...spotkany Człowiek.Obronę pracy przewidziano na 25 października:)
TADAM!!!Oto ona...




Ostatni czas przyniósł mi tyle pięknych Spotkań, rozmów, czasu z Kimś....aż zdumienie mnie ogarnia, że można aż tak mocno być obdarowanym...
Siedziałam wczoraj w parku. Ciepło. Wiatr. Słońce. W oddali toczyły się rozmowy spacerowiczów. I liście spadały z drzew. A ja siedząc tak na ławce ucieszyłam się moim TERAZ. Radościami, kłopotami, wszystkim  w czym złożyłam nadzieję i serce. I mogłabym tak siedzieć aż do zmierzchu. Bo cokolwiek się aktualnie nie dzieje jest to MOJE...Moja historia, moje uczucia,myśli, moje wszystko...Wstałam z ławki, opuściłam park i...kupiłam śliwki:))))
Na koniec kolczyki. Tradycyjnie już z muszlą Paua w centrum:) 


Życzę Wam pięknej jesieni, pełnej ciepłych barw...
j.


piątek, 14 września 2012

Jesień przyszła...

Witajcie,
jesień do nas przyszła, przynosząc ze sobą, wspomnienia, gorącą herbatę, dobrą książkę i koc...Nie zapomniała też o przeziębieniu, obowiązkach, szkole i deszczu...Taka jest. Przeze mnie wciąż nieoswojona. Trochę się jej boję...I chyba słusznie:) Bo na dzień dobry zachorowała nam Maleńka najmniejsza...Temperatura prawie 40 stopni. Reszta też kichająco-kaszląca...Syn rozpoczął naukę w drugiej klasie. Aktualnie jesteśmy na etapie wybierania zajęć pozalekcyjnych i ustalania co go interesuje (albo co na pewno go nie interesuje...). Później to wszystko ogarnąć trzeba czasowo i gotowe:)
Skończyłam pisanie mojej pracy mgr( Przemku, ukłony i dzięki...):) TADAM!Pozostaje mi ją jedynie obronić. Pewnie październik. Mniej czasu mam na wszystko ostatnio...Moja Maleńka najmniejsza zaczęła raczkować i chodzić próbuje...I tak jedna Maleńka w jedną stronę a druga Maleńka w drugą:) A ja próbuję się rozdwoić:) No i niedobrze byłoby gdybyś któraś z nich dostała w swe małe łapki koraliki do nawlekania, kamyczki lub schnącą właśnie szkatułkę...:) Stąd wszelkie moje robótki muszę tworzyć w ukryciu, wieczorem, gdy wszystkie stworki małe śpią...
Pomimo wielu spraw, moich kłopotów zdrowotnych (które miały tylko postraszyć i sobie iść a postraszyły i...zostały) jakoś mi tak spokojnie. Lubię gdy mnie dopada chęć na trwanie po prostu:) Tak to nazywam.:) To taki stan gdy się po prostu trwa. We wspomnieniach, w rzeczywistości, w myślach własnych...Trwam, ciesząc się tym co jest. Po prostu.
Kolczyki sobie zrobiłam:) Zwyklaczki. Ze szkiełek w ulubionych kolorach. Uwielbiam je za to co robi z nimi światło...



I zawieszka kolejna, sutaszowa. I znów ulubiona muszla Paua w centrum. Jeszcze kolczyki z muszlą się tworzą.:) Musicie wytrzymać monotematyczność.:) 


Miała być w stylu Bollywood:) Obejrzałam kiedyś kilka bollywoodzkich filmów, mam do nich wielki sentyment...Te kolory...Może najbardziej dlatego, że to był ważny czas w moim życiu...Tak mi wróciły wspomnienia i stąd ta zawieszka. Zadowolona jestem z niej.:) 
Kochani, 
życzę Wam pięknej jesieni, pełnej słońca i ciepłych barw. Wybaczcie, że komentarzy maleńko zostawiam u Was (albo wcale...) ale czasu niewiele...Nadrobię. Bywam u Was regularnie i podziwiam:)
Serdeczności.
j.


wtorek, 4 września 2012

Wyniki Candy. Status quo...

Ogłaszam (z małym opóźnieniem, przepraszam...) że candy wygrała....agulla!!!Bardzo Ci gratuluję i proszę o kontakt na mail:) Wam wszystkim dzięki serdeczne za udział w zabawie.

A status quo jest taki, że dzieje się dużo i czasu brak i codzienność wrześniowo-szkolno-akademicko-zawodowo-rodzinna daje znać, że jest z całej swej siły...Ale to dobrze...Tylko wieczorami czasem nie rozumiem co się mówi do mnie...:)

Ostatni czas był nam dany, podarowany i mogliśmy go spędzić u nas w górach ( jak to brzmi...:) ). Domek osiągnął już swą maksymalną wysokość i dachem się przykrywa...



Udało nam się zawitać na drugi dzień Parowozjady do Chabówki koło Rabki. Kto bywa i zna wolsztyńską paradę parowozów ten zrozumie:) Zresztą mając takiego Syna nie można tam nie być:)







Cieszyliśmy się każdą chwilą razem tam...A ponieważ pogoda dopisała udało się posadzić kilka wrzosów oraz iglaczka, którego dostaliśmy od naszych gości-K. i D.Doceniam i odkrywam na nowo znaczenie gościny...Tu, w Łodzi, gdzie znajomych mnóstwo odwiedziny kogoś są...normalne, choć zawsze są świętem. Tam jednak każdy kto przybywa wpisuje się w historię tego miejsca i naszego budowania świata...




No i powstały pierwsze pierogi moje tam:))) Chyba nigdy nie byłam tak zadowolona z pierogów jak wtedy...Jakiegoś znaczenia nabrało lepienie...Że się domowo robi, że oswajamy...A pierogi ze śliwką i prażonymi migdałami w płatkach..:)



I dwa drobiazgi powstały...
Broszka z ametystem w centrum otoczona haftem koralikowym (który mi nie wychodzi, cierpliwość już tracę...I zamęczam April naszą ciągłymi pytaniami...) 


...oraz sutaszowa zawieszka z muszlą Paua, w "moich" kolorach. I tutaj nawet jestem zadowolona z efektu:))


Kochani, życzę Wam pięknego dnia. I wracam do pisania mojej pracy mgr, która krzyczy by ją obronić w październiku a przesłania mi ostatnio pół świata...:) (szczególne pozdrowienia dla P. bez którego...) :)))
Pozdrawiam Was ciepło.
j.








wtorek, 14 sierpnia 2012

W ogrodzie chciałabym mieć słoneczniki...

Witajcie,
zimno się zrobiło:( Aż się wystraszyłam bo...poczułam jesień...Ale nie, nie daję się:))) Jeszcze wyjazd przed nami, mam nadzieję...Jeszcze trzymamy lato, choć pogoda, same wiecie...Tak po prostu, wśród radości i szczęścia kilka ostatnich dni przytłoczyło mnie obowiązkami, sytuacjami do ogarnięcia...Ale jest dobrze:)
Udało mi się zrobić wymiankową szkatułkę dla Laury. Miała być w klimacie ze starych filmów. Troszkę się jednak obawiam, bo nie doczytałam tzn.doczytałam za późno, że Laura nie przepada za koronkami...Ale może się ze szkatułką polubią...Jak myślicie?:)






I kolejna broszka koralikowa. Nie poddaję się bo oczywiście uzależniłam się od haftu koralikowego:)) Brakuje mi tu w Łodzi jakichś warsztatów z haftu:( Wszystko robić muszę na tzw.czuja:) 


Z dużym turkusem w centrum:) 


W moim ogrodzie...gdzie czas postanowi może zwolnić nieco...gdzie serdecznym gościem będą motyle i ptaki...chciałabym by rosły słoneczniki...Zawsze ku słońcu...By przypominały o Nadziei...I o tym by twarz zwracać ku Słońcu...Zawsze...

zapożyczone z internetu


Pięknego dnia Kochani:***



piątek, 10 sierpnia 2012

...kilka dni tam...

Mam takie zaległości w odpisywaniu na Wasze wiadomości czy po prostu w pisaniu do Was, że wow!Ostatnio postanowiłam sobie poświęcić wieczór na napisanie do każdej i każdego kto czeka...I co?I napisałam dwa maile bo na tyle czasu starczyło, bo ciągle coś, bo dzieciaki, bo pracę mgr trzeba w październiku obronić więc...Ostatnio poszerzam horyzonty i piszę...scenariusz pantomimy:))) Na potrzeby konspektu do lekcji:))) Wybaczcie, odezwę się. Bywam u Was na bieżąco i to nieprawda że nie zaglądam do "starych"znajomych...Zaglądam...

Kilka dni udało się nam wykraść czasowi, obowiązkom, pracy...I pobyliśmy w miejscu, które chcemy nazywać Domem...A dom (w sensie murów) się buduje:) Nie bez poślizgu, nie bez problemów, ale rośnie, rośnie...:)
TADAM!


Dla mniej jest piękny:) Powoli tworzy mi się wizja jak zrobić i co zrobić by nabrał ciepła i koloru. Ale to później.Aktualnie wybieramy kolor dachówki:)))

Zadbaliśmy o rośliny, tzn. mój K.głównie o nie dba, są Jego bardziej:) Ja je wybieram, znajduję im miejsce, później przycinam, mówię do nich:) Zasadziliśmy, miętę, bazylię...fioletową. Znacie?Cudowna...


Gipsówkę i budleję...




Winogrona (chociaż nieco w tym roku zmarzły) pokaza
ły na co je stać;))



Kilka skalniakowych roślinek pięknie nam się rozrosło. Przyjęły się jaśminy, bez i hibiskus, który lada dzień obsypie się kwiatem...I tak na chwilę było nam dane pożyć innym rytmem, ciszą...Cenne i ważne...Kilka fotek z okolic...








A wieczorami przy miodowym piwie z małego regionalnego browaru:))) podziwialiśmy zachody słońca...



W dzień odjazdu pożegnała nas tęcza, która nie wiedziała jak pokazać się z najlepszej strony więc...położyła się na górze...



Udało mi się zrobić aż;) jedną broszkę przez te dni:) Wciąż kiepsko mi wychodzi haft koralikowy...:( Krzywo jest, nitki widać...:( Masakra...No ale się nie poddaję i ćwiczę...


W centrum duży kamień od Modraczka :))) Modraku, pamiętasz?:) Czekał i czekał aż się doczekał:) Jest śliczny i...mam jeszcze jeden:) 
Kochani, dziękuję, że bywacie...Bywajcie częściej, zapraszam:) Życzę Wam pięknego dnia. Łapcie chwilki:****

dopisane:
Dostałam nagrodę!!!Od szalenie sympatycznej, bliskiej mi Duszyczki blogowej...I mojej Imienniczki:)))


Kochana Julietto, bardzo bardzo Ci dziękuję, zaskoczyłaś mnie...:))))